Zaspany

Wiedz, że..

Pamiętam

Szeptał do Ciebie
Bez

Pachniały
Myśli namiętne

Głos z Twych strun
Dla uszu śpiew

***

Ty też..

Pamiętasz

Nie obeszło się
Bez łez

Zmoczone ciała
W strugach słów

Przeszywał zimny
Markotny dreszcz

***

Wiesz, że..

Pamiętam

Każdą chwilę
Najmniejszy gest

Zgaszone szukaniem świata
Myśli na torby dnie

Porannym wiatrem ułożone
W oczach gęste pole rzęs

***

We śnie..

Pamiętam

Pożółkniałe z zazdrości niebo
Włosy w kolorze tęcz

We łzach podtopione
Głodnych pełne urojeń

Nie da się zapomnieć
Żądny kolejnych wspomnień..

..Twój Jot eS

 

Po prostu

Tę obecną nieobecność
Wypełniają pliki tęsknoty

Czuje w sercu głęboko Cię
Bardziej niż kiedykolwiek

Palcem marzę po szybie
Zapamiętałem każdy dotyk

Widzę Twoją twarz wciąż
Zapisaną w malachitowe oczy

Siedzę w bezśnie zaschnięty
Wychwytuję promienie słońc

Piszę wiersz nieprzeciętny
Każdy wers przepełnia sztos

Myślę, co by było wreszcie, lecz
Nie chce iść więcej pod sąd

Leżę sam, chce, a jakoś nie spie
Kocham Cie, jak teraz, bądź!!!

Czas przyszły

KA!

Ona czuje, ona wierzy, ona wie
Ona kocha, ona ufa, ona chce
Ona tęskni, ona myśli, ona jest
Lecz bez Ciebie wszystko wyższe traci sens!

Ona śpiewa, ona tańczy, ona lśni
Ona pragnie, ona płonie, ona drży
Ona żyje, ona marzy, ona śni
Lecz w tym wszystkim najważniejszy jesteś Ty!

Ona lubi, ona łaknie, ona lgnie
Ona widzi, ona słyszy, ona wie
Ona płacze, ona cierpi, ona brnie
Lecz to z Tobą tylko wszystko przeżyć chce!

Jak Pani napisze… ❤ ❤ ❤

Czas przeszły

Myślę o Tobie
W czasie przyszłym
Teraźniejszym, wybacz
Też.. egoistycznym

Myślę.. nie! Kocham
Wiesz, mam Ciebie w sercu
Piszę, bo tęsknię
Zalewam oczy pamięcią

Blogowo urodzinowo

21 stycznia, roku Pańskiego 2015… Tego dnia zarejestrowałem się na wordpress.com jak zacnie on sam postanowił mi oczywiście przypomnieć. Minął w takim razie rok…

Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym Skorpiona częściej i również bardzo dziękuję tym zaglądającym tylko czasem. Miło, pewnie, nawet bardzo, oraz przesympatycznie w takim gronie się tworzy. 🙂

W urodziny, pragnę przypomnieć jeden z pierwszych kilkudziesięciu wpisów. Pamiętam jak dziś, gdzie, jakim tchem i kiedy go napisałem. Jest ich mnóstwo, może i bardziej wyjątkowych dla mnie, ale ten, przypominam sobie najczęściej, to od niego zaczynam wspominki, doń się uśmiecham kącikiem. Miłego!

„Ten jeden kwiat dla Ciebie Ka, moja w tym głowa”

Kwiat cały szmaragdem tętni spójnie nasycony
Różowe płatki jak pióra, każdy jeden wyjątkowy
Pnie się ku górze, łaknienie być zauważonym
Stać się najpiękniejszym, ponętnym i upragnionym
Chce się wzbić do słońca, razem z nim promienieć
Rozkwitać co dnia radośnie, rozpościerać ku niebie
Pragnie dychać powietrzem, czuć muskający go wiatr
Jego powiew przyniósł jednak chłód, on sam pobladł
Zmierzch zrównał wszystko, kuli swoją głowę ku ziemi
Jak gdyby się zawstydził, chciał byśmy go nie widzieli
Wypracował na dziś swoje, teraz spokojnie spocznie
Przymknął płaty marząc, zasypia każdy jeden zgodnie
Jednakże nie przypuszczał nawet, że z samego rana
Chwyci go ktoś i z korzeniem rozdzieli, bulwa została

Spogląda na nią przygnębiony i z radością wspomina
Całe życie tkwił uwięziony, dziś wolny lecz nastała cisza
Chciwym okiem nie raz wyglądał łypiąc za motylem
Wzdychał i zazdrościł mu tych pięknych skrzydeł
Czemu akurat ja, interpelacja nie dawała spokoju
Kiedy coś się zmieni, chciał iść, choć o krok do przodu
Przechylał się próbując zmienić miejsce, położenie
Nadwyrężył lichą łodygę, ból nie wygrał z cierpieniem
Chciał od początku, wyróżniać się, jaśnieć, mienić
W około wszędzie te same pędy, bliźniaczej zieleni
Miał i on możliwość, lecz wyraźnie nieukontentowany
Przygaszony nieuchronnym końcem, liść spadł poszarpany
Delikatny, wrażliwy samotnik, zakotwiczył na pustkowiu
W głowie kłębki żali, nie mógł zasnąć gdy księżyc w nowiu

Dawniej żądał co najlepsze, zamarzając niczym woda w lód
Przysypany ziemią, zły, deszcz nawet nie mży, a on chce już
W chwili tej bezkreśnie ciągnącego się oczekiwania
Ustanowił ścieżkę, pokrewny tak, a wpasowując się nagana
Tak mijały minuty, godziny, powstrzymać się raczył
Wspomina dobrze ten moment, zrzucił stare szaty
Nadarzyła się jedna szansa, dla kogoś coś znaczyć
Iść gdzie prowadzi serce, wartości chwalić nie nakazy
Że takim jak bratek, fiołek czy narcyz zachwycający
Być w sobie sobą, za sobą iść, każdy poniekąd wyjątkowy
Dlatego kiedy z pierwszą kroplą poczuł miękkość subtelnie
Życzliwie puścił wszystkich przodem, sam dam radę, wierzę
Chłonął tyle ile chciał, ile mógł unieść, nie dało się więcej
Inni ze sobą walczyli, szarpali, on jeden płynął z dźwiękiem

Nadszedł wreszcie czas, gdy już łepek ponad ziemią nosił
Olśnił i zachwycił go odcień, dwóch magicznych warkoczy
Błysk i już wiedział, obrał kierunek, pewnie zdecydował
Nie dla niego przyziemność, miał zasady więc się nie poddał
Stając oko w oko z blaskiem, różdżką maść nadającą
Poprosił, Wróżko, obdarz mnie swoją niezwykłością
Ta zerknęła nań zakłopotana, zdziwionym spojrzeniem
Jedyne co mogę podpowiedzieć, bierz czego inni nie wzięli
Uważnie zdecyduj, żyć dla ogółu czy dla siebie, właśnie tu
Intuicyjnie i bez chwili namysłu złapał zachwycający go róż
Myśli teraz kiedy złożyć się będzie musiał znów w ziemi
Dni coraz krótsze, ku zdziwieniu inne źródło jest promieni
Znalazł się w ciepłym, jasnym miejscu, nie odchodź, zostań
Uśmiech ułóż na Jej usta, wybrałeś róż, Ona też, ciekawostka

Kwiat ze zdjęcia kręciłem z dziesiątków liści i ważył około 600-700 gramów, a żyje sobie całkiem suchy u Ka w gablocie do dziś!

Z tego co widzę, w pierwotnym linku do tekstu, tytuł początkowy miał być jak poniżej..

https://jaskorpion.wordpress.com/2015/02/06/mimo-trudow-usmiech-pragne-ukladac-codzien-na-twej-twarzy/?preview=true

P.S. Więcej… Obiecuję, nie będę staroci przypominał! 😛

A Star

Na niebo

Moich oczu

Niczym gwiazda

Wdrapałaś się zawisając


Nie chcę się obudzić

We śnie muszę pozostać

By na marzeń tablicy ciemnej

Kredą białą imienia sygnaturę kreślić

Mojej nocy Księżycu

Wlewać Cię
Gorącą w gardło
Płonącą powódź

Tulic zmarzniętą
Nietopniejącym
Soplem lodu

Budzić wyspaną
Zostawiać
Zmęczoną znowu

Kochać Cię
Największą pełnią
Księżyca w nowiu

„Jest taki czas”

Jest taki czas
Kiedy nie chcę Cię znać

Jest taki czas
Gdy przestanę się bać, że odejdziesz

Jest taki czas
Kiedy mam już nas dość

Jest taki czas
Gdy poczuję, że kochać już nie będziesz

Jest taki czas
I wierzę, że on nie nadejdzie…

13.01.2016

Właśnie, człowiek się zapoci, wypisze, napracuje, a Panna Ka jednym tchem takie cuda płodzi. :*

Szeptem

Zakradam się do łóżka
Uszko pieszczę po cichu
Jesteś Tą najważniejszą
Osobą w
moim życiu

Chwytam mocno dłoń Twą
Drugą kładę na poliku
Rozpalonym niczym serce
Endorfin pełne bez liku

Czerwony na nim rumieńce
Uśmiech zrodzony z dotyku
Parują wokół oceany
Skraplają łzy dziś nie w krzyku

Troskliwie tulę w ramionach
Opadają ciśnienia zewnętrzne
Krew w temperaturze wrzenia
Każdy centymetr mówi..

..Weź mnie

W occie

Najpierwszą falą
Morza ubitego pianą
Na przekór bałwanom

Najwyższą latarnią
Morse’a kodem rano
Sennie wzdychając


Najszczerszą kulą
Przebijać kazano
Zginie płuca bezlitośnie

Pani ironia i Pan sarkazm
Namiętnie zatapiają
Zespoleni w occie

Iskra

Ostatnie w oku mgnienie
Na mrokiem przygasającej
Źrenicy morskiej

Senne widzenie
Zjawa weń się zakradła
Syrenim głosem rozkosznie

Najpierwsze marzenie
Rzęsy w górę wschodzącej
Brwi liżącej łagodnie

Różu pełnym pąkiem
Bladego dnia nadzieniem
Malinowych smak wspomnień

Sen na koniec świata

Nie ma mnie dla mnie
Pustka
Nic

Nozdrza
Łaskocze
Zapach sznyt

Ręka
Nacięta podłużnie
Drży

Rzuca się
Brodząc
W swojej krwi

Oko
Zamyka sen pusty
Krzyk

Cisza
Skamlając
W uchu jęczy

Noc i dzień
Godzin pustych
Świst

Kula
Dosięgła pierś
Głęboko w niej tkwi

Spod oka lupy
Tęczowe
Płyną łzy

Nie raz jeszcze przez nie
Będę Cię
Śnił

Uwiązani

Purpurowe rzeki
Kojarzę dwa brzegi
Pod prąd
Nas w parze

Kolorowe ogrody
Gwieździste marzenia
Dla oczu rozkosz
Smak wrażeń

Popielate plecy
Za sobą godziny
Chore lata
Posmutniałe twarze

Usłysz dziś
Spokój naszej ciszy
Uśmiech w garści
Dłonie związane razem

29.12.2014

Wiekluśne p(iękne)o(ddane)dzięki
Na Twe dłonie
Najdroższa Panno Ka składam

Myśląc o odjeżdżającym dołeczku
W Twym policzku
Uśmiecham się dowodnie

Wzrok swój kieruję ku górze
Unosząc głowę pragnę
Szukać horyzontu w błękicie


Indygo zamroziło mnie
Na sekund kilka
Całego życia to zaledwie skrawek, ułamek

I coś dla Pana z okazji naszej rocznicy

„Kochaj mnie”

Kochaj mnie głową, duchem
I ciałem
Umysłem, sercem i KAżdym
Calem
KAżdym ogółem i KAżdym
Detalem
Całym swym sobą bez żadnego
Ale…

Czyż nie jest najpiękniejszy na świecie? Ka.. moja.. Ona to ma talenta..

Nasz R0czek

Rok Moja Najdroższa Ka
Właśnie dziś Nam strzelił


Rok miłości bezkresnej

Rok palących płomieni

Rok rozpościerających się skrzydeł

Rok wrastających korzeni


Czerń w bieli
Biel w czerni

Sobą co dnia nasyceni

Głodni
Żarłoczni
Rozkojarzeni


Dalej z Tobą idę..

Zagryzione wargi

Ty „bardziej” trzymasz mnie za serce
Bije co raz mocniej, co dzień
Tłoczy uczucia szybciej
Stawia kroki pewniej

Grzejesz moje od zła zmarzłe ręce
Okrywasz troską w garści
Chuchasz delikatnie
Rozpalonych pragniesz

Szepczesz „uwierz dobrze będzie”
Prosisz szlachetne sumienie
Chłonną pierś zaciskając

Idąc przed falą tsunami

Patrzysz zachwycająco wciąż
Tęsknisz jesieni mokrym rumieńcem
Ranną rosą wyczekujesz
Suche oko zakraplając karmisz

Mrużąc powieki po raz drugi widzę
Seksownie dwie wzburzone
Wampirycznej żądzy pełne
Przez moje ku nim skierowane

Zębami zagryzione

Głodnymi

Wargi

Przy Tobie

Czuję się
Jedyną gwiazdą

Na zaczarowanym niebie
Zachodzącego wschodu powiek

Takim małym punktem
Blisko
Obok Ciebie

Niegasnącą iskrą zgoła

Jestem ostrym językiem
Żarzących się płomieni
Ciała nagie
W bliskości stapiam

Mienię się
Jesiennym liściem

Tęskniąc przeokropnie
Z wiatru powiewem się zmagam

Czuję się
Rozległym morzem

Przypływam w odpływie stępiony
Głęboko zatapiając wszystkie wspomnienia

Jestem
Jak jego fala

Zalewając Cię ramionami
Na szklankę oczu wylewam marzenia

W sercu ziemią
Biało Czerwoną

Wchłaniam żyzny blizny
Dozgonnie Tobą na nowo natchniony

Kropla po kropli
Nasiąkam

Każdym Twojej buźki kącikiem
Każdy jeden włosa muskam promyk

Kocham
Bądź koło mnie
Zamknij oczy
Pomilcz

Jestem
Nagim sępem

Całą noc i dzień krążę
Żądny zedrzeć z Ciebie ubranie

Jestem
Niczym wilk głodny

Będę za chwil kilka rozpalał
Oddechem niosąc dreszcz swej Pani

Kogo we mnie widzisz
Jak Ty
Jestem Skorpionem

Odbiciem które pokochałaś

Moja Kochana połówko
Po drugiej stronie lustra ramy
Pustej jak moja
Kiedy patrzysz w nią sama