Zespół Willowo-Parkowy Turczynek

Dawniej był szpital. Dawniej, kiedy nie było głośno o takich zabytkach i mało, kto się nim interesował, kilka razy zdarzyło mi się zatrzymać podczas wycieczek rowerowych na jej tarasie. Nawet nie myślałem wtedy o zdjęciach czy zwiedzaniu.

Szybka decyzja i już byliśmy na miejscu z aparatami. Okazało się, że budynki zostały podnajęte właśnie przez miasto, a ekipa ustawia dziesiątki starych skrzyń, krzeseł i tym podobnych antyków wewnątrz. Podobno ma tu być kręcony jakiś film. Jako, że nie bardzo się chyba wszyscy znali, to dzień dobry, dzień dobry, rąsia, rąsię wita i już byliśmy za nieosiągalną taśmą biało czerwoną na wyższych kondygnacjach budynku. Niesamowite efekty dawały promienie słoneczne przebijające się przez zniszczone okna i nieszczelny dach. Wspaniałe, pozostałe eksponaty jak fiolki i różne naczynia nadawały niepowtarzalny i wyjątkowy klimat. Nieco napędzał go fakt, że kiedyś działał tu szpital, lecz najciekawszy, pokój lekarski był zatrzaśnięty. Narobiliśmy gdzieś po 150 zdjęć i zamiast szybko stamtąd uciekać, łaziliśmy jeszcze jakiś czas bez ogródek między pracującymi ludźmi. Musiało się tak skończyć, że dopadł nas w końcu mężczyzna, który brał odpowiedzialność za wszystko i grzecznie, pilnując nas skrupulatnie, poprosił o usunięcie zdjęć. Tysiąc rzeczy można było zrobić, ale nie chcieliśmy człowiekowi robić kłopotów, tym bardziej, że był opanowany i spokojny, lecz lekko przestraszony chyba sytuacją. Cóż, zostało tylko kilka z zewnątrz. Dzień był bardzo zdjęciowy, więc na usunięte nadpisały się kolejne i tyle je widziałem, bez odzysku. Na pewno spróbujemy jeszcze odwiedzić to miejsce.