Sun trip

Zdjęcia pstrykane z samochodu jadącego dość szybko mówiąc delikatnie, często na dużym zbliżeniu więc szału jakości nie ma. Mój błąd, bo uznałem, że na tym małym ekraniku nic nie widać, a to taaakie pięęękne.. Widać jaki spec! 😛

Jest za to piękne słońce i przyjemnie spędzony czas w trasie, przy takich sprzyjających warunkach. Jak dla mnie, byliśmy w Polskim Dublinie.

cdn…

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

X i Y

jaskorpion.wordpress.com-xyze-blok-wdschod

Wschód słońca odbity na jednym z bloków, po znikomych, pierwszych widocznych opadach śniegu w tym roku.. Pewnie ostatnich..

JA SKORPION

Z balkonu zachodzące

Niestety przegapiłem chwilę kiedy leciało to duże z dymiącym na czarno silnikiem. Muszę chyba statyw na górę zanieść i wyskakiwać z nim na balkon.

O Skrze cała prawda

Pewna Pani
Subiektywna pewnie

O pewnym stadionie
Pewnego klubu

Z pewnym Panem
Pewnie na przód

Z pewnie otwartymi
Rozlegle pełnymi

Nieba błękitnego
Jeziora szmaragdowego

Zanurzonymi
Oczyma

Polecam: Umierający stadion „SKRA” 🙂

P.S. Szpilki poszły w ruch!

SKRA Warszawa

Nie będę pisał i się rozwodził na temat co i jak oraz skąd, bo nie wiem z 1 ręki i nie zamierzam kopiować tego, co już jest na internetach. Napiszę jak jest i co widzieliśmy na własne patrzałki.

Ka, po obejrzeniu zdjęć pewnego blogera z Łodzi, postanowiła udać się na pobliski stadion Skry, który od lat jest zaniedbany. Przykładem jego chyba poszli Grecy, których budowle po olimpiadzie przedstawiają się w podobny sposób i za pewne podzielą losy stołecznego stadionu.

Wejść można/nie można, jedynie przez siatkę. Z Jednej strony jest firma, która zajmuje się wymianą opon, a z drugiej, po wskoczeniu na metrowy murek mamy siatkę, którą wystarczy odgiąć. Po wejściu, przechwyciłem aparat mojej Pani, a ta oczywiście, „nie potrzebująca pomocy” – ucałowała łukiem brwiowym wystający pręt.. Czapka nie zamortyzowała uderzenia. „Pierwsze koty za płoty”, to dobre określenie w tej chwili. Czapka na jej głowie, to dwoje uszu i słodkie wąsiki! Na szczęście jesteśmy twardzi i się nie zniechęcamy. Ruszyliśmy w obchód. Nałaziłem się jak głupi z góry na dół, oglądając każde wejście. Na jednym zdjęciu jest odgięta blacha w drzwiach, jednak do środka się nie dobraliśmy. Bez latarki – nie polecam. Na kolejnym ze zdjęć, są pomarańczowo-żółte blaszane drzwi, które jak mniemam były otwarte. Wydaje mi się jednak, że z powodu zmian temperatury zacisnęły się tak po prostu. Po chwili szarpania, odpuściłem..

Stadion w totalnej ruinie. Wokoło, od zewnętrznej strony, kilka firm jeszcze wynajmuje pomieszczenia. Aby nie lało im się na głowy przez dziury w dachu, a może aby woda nie stała, porobione zostały prowizoryczne odpływy z rozsypujących się rur.
Dziwi mnie fakt, człowieka mieszkającego nieopodal zakładów Ursus, że tyle metalu leży na wierzchu. W moim Piastowie nie zostało by ani kawałka. Tu widocznie, złomiarzy to nie interesuje. W stolicy są chyba lepsze możliwości zarobkowe. 😛
Ciekawostką może być, że w 5 lub 6 wejściu od lewej strony, tam gdzie wulkanizacja, całość wejścia, aż pod sam sufit wyłożona jest oponami. Trochę to daleko od punktu, gdzie je wymieniają, dlatego mnie to zaskoczyło. Chyba domyślamy się skąd w pobliskich basenach z których mam tylko zdjęcie zjeżdżalni tyle ich? Hmm.. A może po prostu składują je od lat lub nie Niestety na dalsze zwiedzanie okolicy było już za ciemno dla mojego mega-sprzętu… Będziemy wybierali się tam raz jeszcze ponieważ nie wszystko zostało przez nas wyeksplorowane! :)))

Zdjęcia udało mi się chyba umieścić w kolejności w jakiej obeszliśmy stadion.

Polecam spacerek chociażby w tamte strony!

Wschód wschodów

Błysk w oku, po drugiej stronie, na zewnątrz budynku zauważyłem dziwne kolory zmieszane z jasną elewacją. W mgnieniu oka byłem po drugiej stronie z aparatem. Dużo do życzenia co do jakości, za to mało, co do piękna tegoż wyjątkowego poranka. ❤

Wieczór Panieński – Alfons Ekshibicjonista

Mhmm.. Prezent na wieczór panieński wyszedł całkiem, całkiem. Rumiane buzie dziewcząt, uśmiechy, aż po same pachy. Wzrost – około 26 cm, waga – 1,8 kg. Forma gipsowa, kilka gadżetów z piwnicy, a kilka ze strychu, do tego świecznik z Ikei robiący za podstawkę.

Wymyśliliśmy z Panną Ka, że postawiony w sypialni będzie dawał odpowiednie do nastroju znaki. I tak, kiedy przyszła żona rozchyli płaszczyk, mąż wiedzieć będzie, że może na coś liczyć. Płaszczyk zakryty oznacza zaś, że może wpaść do niej pomasować stopy i zrobić kochanej małżonce gorącą herbatkę!!!

Skierniewicki wrzesień – 30.08.2015

Powtórka z wydarzeń w parze
Bolesnej wspomnienie historii
Ułamek odwagi oraz rezygnacji
Na rynku oka, ucho słucha teorii

Rezygnacji z siebie dla siebie
Dla nas, was, dla ojczyzny, z marzeń
Łapmy za broń, słychać strzały
Idą bezwzględni faszyści, proszę, dajmy radę!

Najbliższy sąsiad zawistny
Zadeptać nam plony głodny
Zagarnąć cząstkę naszej spuścizny
Orła Białego Polskę chcąc podbić

W żarze z nieba płynącym
W bomb chmurach gorących
Poczuj piekła tego mały rąbek
W naszych od łez oknach mokrych

Na betonie zmuszony klękam
Myśli modląc za Polskę
Składając dłonie ku niebu
Skierniewicki wrzesień przypomnę

W głowie wciąż tkwi nadzieja
By czyn nie poszedł na marne
Lufa krzyczy oziębła do skroni
Różne powody nimi kierowały

Wszystkim na koniec będzie dane
Pamiętamy i wy pamiętajcie
Zapewniam, na swoje każdy zasłużył
Nie będzie wam to zapomniane

W jednej chwili burza w piorunach
Samolotów szus nad głową
Zmieniają miasto, ojczyznę naszą
Lecące szeregiem, kolejna bomba za bombą

Jedna chwila trwogi w niemocy
Sekunda smutku oraz zmartwienia
Przeleciała w głowie biało czerwona iskra
Dopóki żyjemy, jest w nas nadzieja!

Chwała ojcom, dziadkom, bohaterom
Chwała ich walczącym dzieciom
Chwalącym chwilę ich poświęceń
Cierpiącym duszom, na pamięć wieczną

Odgrywając odwagę, męstwo i poświęcenie
Czując lufę, ugiętą pod ciętą Orła blizną
Co od głów, w skroń mierząc, bezwzględnie wymagała
Spod nóg bohaterów dziś, wstydliwe się wywija

30 sierpnia 2015 roku, odbyła się już po raz drugi, rekonstrukcja obrony Skierniewic przed niemieckim okupantem. Miałem przyjemność uczestniczyć w tym widowisku jako widz, które od podstaw tworzą moi bracia, siostry, wujkowie, ciocie oraz znajomi i ich znajomi. Wielkie gratulacje dla wszystkich!!! Wierzę, że nie było łatwo, ale wyszło świetnie!!! Duża dawka historii i teatru, zwieńczona pyszną, żołnierską zupą z kiełbasą!!!

W hołdzie wszystkim uczestniczącym w wydarzeniu oraz przede wszystkim tym walczącym, taki skromny wiersz wyszedł..

Zdjęcia niestety słabe, robione z daleka.. Dwie pociechy Kochane zapewniły mi zajęcie, gdyby spektakl mnie nudził.

Pozdrawiam JS

Czekam na Ciebie jak on na wolność

…Moja Pani wraca dziś, a Iguś zauważył motyla, który próbował wydostać się z garażu. Mamy zdjęcie zza szyby zrobione na podwórku. Niesionego delikatnie baterflaja oraz wyjście i 15 sekundowe rozprostowanie skrzydeł na moim ręku, a potem baju baju…

Ważka

Ręka drżała, a oko nie chciało ostrości złapać ale coś się udało. Jestem zadowolony, co by nie powiedzieć, a przede wszystkim nie magikowane! 😛

Prezent dla Ka – Nie umiem sprejować! :P

Tak więc, Pannie Ka zamarzyła się tablica na magnesy, ponieważ stara nie jest w stanie udźwignąć w swoich objęciach ciągle rosnącej ich ilości. Bujałem się z pomysłem, a także z popatrzeniem chociażby po firmach z artykułami biurowymi, aby kupić jakąś suchościeralną, aż nadeszło natchnienie. Najmniej zadowolony jestem z malowania… Może się wyćwiczy.. oby, bardzo na to liczę!!! Tablica 60 cm x 80 cm – sklejka 5 mm, blachy, nity, śruby i wkręty, lampka nocna z oświetlenia kioskowego. Zamontowane jest tam kilka gadżetów, czy to – znalezionych, czy wykorzystanych z gratów zebranych podczas sprzątania piwnicy Szanownej Ka, jakiś czas temu. Zbieracz nie na darmo kolekcjonował blaszki!!! Włącznik, to łańcuszek na dole z lewej. Wszystko działa, klemy prąd przewodzą, więc można podpiąć też do.. Już się podoba, choć na zamontowanie jeszcze chwilę poczeka.

There’s poetry… In a pint…

Gdyby ktoś mnie jeszcze zapytał o szlachetne piwko noszące nazwę Guinness, to zdjęcie mówi to, co myślę. Na tle piw, jest prawdziwym Królem! Władcą wszech ziemskich trunków nisko %.
W muzeum Gienia była wielka beczka z monitorami w środku gdzie wyświetlane były różne ciekawostki związane z tymże piwem i poezją. Taki napis widniał nad nimi wewnątrz. Niestety, nie miałem jak objąć całego, no i jakość słaba, ale chodzi o to, co widać, czuć, smakując! 🙂

THERE IS A POETRY IN A PINT OF GUINNESS

SqbianKa

Wyjazd z przyjaciółmi do Skubianki nad Narwią.. Zbyt krótki!

 

Wizyta u wujka w Dublinie z Ka

Może nie wyszły idealnie, jak zawsze, ale wydają nam się całkiem ciekawe. To tylko niektóre, ze sporej ilości jakie zrobiliśmy. Wujek G ładnie nas przyjął w Dublinie. Była wycieczka niespodzianka, połączona z sytym poczęstunkiem w rozlewni Guinnessa, mojego wybrańca wśród piwnych napoi. Były długie spacery, zwiedzanie, biznesów trochę i niezapomniane przeżycia! Był także bezsen.. lub raczej krótki sen! Może za rok się znowu uda.. kto wie..? 😛

Zakłady Ursus – tu stała hala

Jadąc ulicą „Posag 7 Panien” w stronę Włoch, zerkając w stronę zachodzącego słońca, można było ujrzeć kiedyś jedną z zakładowych hal. Spora, bo na całą szerokość objętego obiektywem telefonu pobojowiska… Z lewej strony, na zdjęciach, gdzie się kończyła/zaczynała był wjazd, na plac pomiędzy kilkoma takimi gigantami, taka uliczka. Raz, trafiłem tam ze znajomym, podczas nocnych szaleństw posiadaczy 4 kółek. Bączki, drifty, dziwne akcje, wszędzie pełno oleju.. Było ciekawie.. z 15 lat temu. Teraz na końcu ulicy jest brama, zamknięta. Na pieszo pójdę.. Może kiedyś.. 😀

Ciągnik URSUS

Niedawno odwiedziłem przyjaciółkę. W swoim domu ma dużo ciekawych, wartościowych i sentymentalnych gadżetów. Najciekawszym chyba jest ten, ciągnik. Ręcznie wykonany, bardzo dobrze odwzorowany traktorek z naszego Ursusa.

Jej dziadek, jak widać artysta, był metalurgiem w zakładach Ursus. Robił także dużo ciekawych rzeczy z drewna, co jeszcze pokażę. Najcenniejszy jest chyba jednak on.. Jeden z trzech na świecie. Opowiadała, że w 1989 roku, jeden taki dostał ówczesny dyrektor zakładów, drugi dziadek podarował jej, swojej ukochanej wnusi. Trzeci zaś i to chyba najpiękniejsze, właśnie w 1989 roku, biskup Józef Glemp osobiście przekazał naszemu ukochanemu Papieżowi, Janowi Pawłowi II! To jest coś, a dziadek.. Zdolniacha! Pozazdrościć tylko wystroju mieszkania! Rozmiar jakieś 20×30 cm, drewno, metal, guma. Pozdrawiam i dzięki za udostępnienie modelu.

Na odparowanie 27.04.2015

Wyprawa! Jest jakiś tekst, są zdjęcia, zapraszam! 🙂

FAMILY FISHING TEAM

27.04.2015, ciężki dzień od samego rana. Zaspałem nieco do pracy, co się nie zdarza. Na miejscu okazało się, że moja koleżanka zastąpiła mnie sprawnie i po nieciekawym rozwoju spraw, już o 9 z małym groszem wracałem do domu. Tam.. chwila namysłu i pakowanie standardowego wyposażenia, które prawie zawsze było w objęciach mojego wzroku. Szybki trucht po schodach na dół, do garażu, aby zamontować wędki na rowerze i już jadę. Padł pomysł aby tak oczyścić głowę. W końcu uwielbiam rower, przyrodę, wędkarstwo, brakowało tylko ciężkiej pracy do całości, ale to już było zaplanowane na dzień następny. Cała droga praktycznie już kilometr za moim domem wiedzie wzdłuż nowej trasy na Poznań. Widać na zdjęciu zielono białe ekrany.. Droga drogą, a ludziom z Piastowa zrobili przy okazji deptak. Cała, wspaniała, pusta prawie dojazdówka przy murze. Po drodze minąłem kilka ciekawych miejsc gdzie robiłem zdjęcia kiedyś i wpadłem na pomysł aby zrobić teraz jak…

View original post 434 słowa więcej