W moich oczach – Polski Dublin

Trzy dniowa wycieczka do miasta tramwajów, kamienic, sukni ślubnych i optyków zakończona sukcesem! Zwiedziliśmy prawie wszystko co zaplanowane, załatwiliśmy co do załatwienia się kwalifikowało, wróciliśmy zadowoleni. Droga jak widać była piękna, do wieczora kiedy to śnieg zaczął sypać coraz mocniej i częściej. Pierwsze wrażenia? Pamiętam to miasto z dwóch wyjazdów, raz aby odstawić auto firmowe i dwa, kiedy brat zdawał na architekturę. Jakieś urywki, bez spacerów, zwiedzania, przyjazd i wyjazd. Tym razem miało być inaczej..

Z krążących opowieści i małych doświadczeń ukazywał mi się obraz przerażający i zabawny zarazem. „Tramwaje tam wyjeżdżają z bram”, „Wszędzie są tramwaje” i tym podobne. Okazało się, że będzie pierwsze i drugie. Faktem, że tramwaj jest równoprawnym uczestnikiem drogi, jedzie jakby też po ulicy. Bardzo ciekawe.. Gdyby tylko ludzie myśleli i podsuwali się pod prawą krawędź drogi aby ten spokojnie mógł przejechać, nie! Pani motorniczy wysiada i upomina kierowców w dwóch autach.. To na tym się skończyło.. Tramwaje są różne, chyba wszystkie możliwe. Od starych rupieci, ogórków o urokliwym i sentymentalnym wyglądzie, do nowoczesnych niskopodłogówek. Pajęczyny drutów i przewodów nad większością ulic tworzyły niesamowitą wiązankę, a w połączeniu z latarniami i dziesiątkami kratek, zasłon, sieci i rusztowań przy zniszczonych kamienicach po prostu jedność. Coś pięknego w swojej prostocie, zachwycającego architekturą i zabudową, ciekawym pomysłem na komunikację i wiele, wiele innych rozwiązań, które urzekły mnie, niczym jedno z najpiękniejszych miast w jakich byłem, Dublin. Nie było by Dublina bez jego króla, Guinness’a można by powiedzieć. Ano nie było by. To zacne piwo jest także w Polskim mieście w Irish Pub’ie, a to oczywiście na ulicy Piotrkowskiej. Nasłuchałem się o niej wiele, wiele dobrego i sprawdziło się doskonale. Najpiękniej jednak było dalej, gdzie nie ma drogich sklepów czy knajp. Tam stoją prawdziwe cuda, niesamowite budowle, których Irlandzka stolica mogła by tylko pozazdrościć, a Warszawska Starówka, to tu kilka ulic.. Reguła, że im piękniejszy, tym bardziej zniszczony, niestety. Patrząc na zdjęcia w wyszukiwarce, pozostaje tylko zebrać szczękę z blatu. (Pub, Gienia oraz Grimbergena polecam koniecznie, ma ten klimat. P.S. Proponuję zejść w zimę na dół schodkami!).