Połączenie nieodebrane

Dzwonię
Cisza
Lecą myśli

Szereg wspomnień
Wstyd
Zakłopotanie
Mgła
Ślepy papierosa płomień

Dzwonię
Cisza
Płynę
Wisłą łez
Wspólnych urojeń
Topię się
Wycieram oczy
Numer wybieram ponownie

Czytam
Wersy Nasze
Tęsknię
Cytując
Swoje

Tak wygodniej

Dwa miesiące cudów
Kilka długów
Dwa spojrzeń
Cztery marzeń
Kolejny płomień

Ile czekania
Tyle snów
Był progres
W tydzień
Kłamstw

Mięknę
Się boję
Ogień płonie
Znów boso stoję

Zawierzyłem
Znowu
Znów
Nic na prawdę

Nie jest moje

Urok znika
Karma
Kotwica
Ból
Żal
Za późno
Wyczuty zapach
Smaku życia

Stąpałem po Mierzei Wiślanej

Tegoroczny wyjazd wakacyjny miał na celu zahaczyć morze z możliwością połowienia ryb i pozwiedzania okolicy. Jako, że mieliśmy takie tam, powiedzmy „wejścia”, udaliśmy się na Mierzeję Wiślaną do Krynicy Morskiej.
Droga, jak to w sezonie, fatalna. Do tego jeszcze jej połowa to objazdy, rozjazdy i przebudowy. Pojechaliśmy spod stolicy na Płońsk, przez Mławę i na Elbląg. Nie ukrywam, że niecałe pięć godzin jazdy to nie tragedia. Jak już się uda oddać wszystkie budowane i remontowane odcinki, powinno być idealnie, aczkolwiek drożej. Wątpię czy pozwolą na Gdańsk jeździć za friko.

To, że jesteśmy już w Krynicy, można było poznać po tłumach przechadzających się główną ulicą idącą przy porcie. Nie do końca tak chciałem spędzić urlop, w tłumach rodaków, ale cóż.
Pogoda przeplatała się przez pierwsze dni, więc zostały tylko wycieczki w lekkim deszczu, czy przy ostrym wietrze. Pierwszego dnia zjeździliśmy samochodem okolicę, wyłapaliśmy kilka punktów w które na pewno jeszcze wrócimy.
Przed samym wyjazdem oglądaliśmy film na YouTube, w którym z nutką grozy i tajemnicy opisana jest wyprawa pod rosyjską granicę, na końcu naszej części Mierzei Wiślanej. Chodzący z karabinami za ciekawskimi opiekunowie granicy oraz szepty i słuchy na internecie zadziałały, ruszamy więc przygodo.

Tak jak było opisane, dojeżdżamy do ośrodka wczasowego w Piaskach, w którym za darmo nie chciałbym mieszkać. Aby wyjść na plażę, zaparkowaliśmy przed bramą i weszliśmy na teren. Po chwili spaceru między domkami, naszym oczom ukazała się pięknie ozdobiona furtka za którą rozpościera się las. Droga na plażę to jakby wędrówka raczej górska. Dwa wyższe wzniesienia, około 800 metrów pieszo i naszym oczom ukazuje się zejście na plażę oznaczone numerem trzy.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Furtka do lasu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wyjście z lasu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Prawa strona

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Lewa strona

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście w Piaskach

W prawo i lewo rozciąga się uwielbiany przeze mnie widok naszego wspaniałego Morza Bałtyckiego i lekko opustoszałej plaży. Zza chmur zaczęło wychodzić słońce, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
Fale były bardzo wysokie, więc wlewały się co i rusz zalewając całą powierzchnię dosyć szerokiej plaży, tak więc chwilę się szło, a chwilę stało, bo woda po kolana pędziła z powrotem do morza. Mogę maszerować tak godzinami, tu jednak było by już ciężko, bo z nami, dwóch młodych Panów, nie do końca chcących całe dnie spacerować.
Idąc z dziećmi, pstrykając zdjęcia i rozkoszując się okolicą, szliśmy do granicy około godziny, a jej białą tablicę ostrzegawczą widać już z bardzo daleka.
Miało być pusto, z dreszczykiem grozy, a tu przed nami tłumy ludzi chcących przełożyć rękę przez siatkę, kiedy akurat Putin nie patrzy. Na całe szczęście, połowa wykruszyła się po jakimś kilometrze, więc kiedy dochodziliśmy już na miejsce, wszyscy zainteresowani wracali w drugą stronę.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Spacerowicz starszy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Spacerowicz młodszy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście w pół drogi

Tablica ta mówi, że znajdujemy się właśnie na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską, a kara za jej nielegalne w tym miejscu przekroczenie to grzywna, lub trzy lata odsiadki. Szczerze, nie wiem na co liczyliśmy. Faktycznie, po wydmach na naszej stronie krążył jakiś człowiek w sweterku i zganiał ludzi, co by nie próbowali przez nie przechodzić. Bacznie obserwował też tych, pstrykających wspomnienia przy siatce. Na tym się emocje i dreszczyk skończyły..

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Granica, stop i tablica

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Granica gdzieś tam dalej w morzu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ptaki po rosyjskiej stronie

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście przy granicy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Kwiatki

Zwykle wraca się szybciej, tym razem nie, nie wracało się. Tym bardziej krótszym nóżkom, które dały radę wrócić tylko dlatego, że był „training”, pióra, które służyły za skrzydła, oraz znaki, które robił Pan młodszy, aby można było odnaleźć drogę powrotną, gdybyśmy się zgubili. 😛
Tak więc na widok samochodu wszyscy byli szczęśliwi. Cała trasa to jakieś sześć, może siedem kilometrów w obie strony. Kiedy podeszliśmy już do auta, w uszy wpadło nam chrumkanie, a oczom ukazała się Pani Dzik, a raczej jej, powiedzmy lekko plecy. Tablice więc nie kłamią. W Krynicy naprawdę dziki panoszą się niesamowicie, jak u siebie w mieście. Tydzień po naszym wyjeździe, grasowały już w donicach pod domami w samym centrum. Ktoś musiał chyba nakłaść do nich orzeszków czy czegoś co dziki lubią i wyczują. Niestety, chrumkająca świnka leśna, zawołana chyba przez swojego leśnego męża szybko prysła w krzaki i dosłownie tyle ją widzieliśmy co na zdjęciu.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Niedziki Dzik

Wielbiciele łódek mogą popstrykać je choćby w Piaskach wracając. P.S. Zasłyszałem, że podobno Akord stoi tam od zawsze! 😛

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Akord

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Piaski port

Kolejnego dnia, niestety już wiatrem przesiąkniętego, ruszyliśmy także w stronę Piasków, ale po to, aby znaleźć kawałek spokojniejszej plaży, miejsce na ryby lub po prostu popatrzeć na okolicę. Oczywiście, nie mogliśmy nie iść na wielbłądzi garb, który to miał być wspaniałym punktem widokowym na morze i zalew po drugiej stronie. I faktycznie, idzie się i idzie pod górkę dosyć długo. Droga jest bardzo ciekawa i fajna, nie twierdzę jednak, że dla wszystkich równo łatwa. Tak więc, kiedy znaleźliśmy się już na tarasie.. Okazało się, że widok jest, jednak trochę przesłonięty koronami drzew. Jeśli chodzi o punkt, możliwe, że jest tam najwyższy, ale dla widoku wchodzić się po prostu nie opłaca. Podjechaliśmy tam samochodem, ale gdybym miał zobaczyć na tarasie widokowym to, co ujrzałem, a iść z Krynicy na pieszo, zapewne byłbym nieco bardziej poirytowany „widokiem”. Z drugiej strony jak myślę, że mogliśmy stać w tej wielkiej kolejce pod latarnią i zamarznąć na sopel na samej górze.. Wybieram garb!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście na wielbłądzi garb i „taras widokowy”

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zalew Wiślany

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Bałtyk

I tyle się naoglądali..

Kolejnym przystankiem były parkingi leśne, które przy takiej pogodzie były puste. Normalnie pobierana jest tam opłata w wysokości 10,00 zł za zaparkowanie auta, po czym można iść na spokojny kawałek plaży. Spokojny, bo pokusiliśmy się dnia następnego na wyjście numer 24 w Krynicy, a tam… Ludziów po horyzont, Janusz na Januszu, torby z biedronki przesłaniają skarpety w sandałach itd..
Tak więc, będąc w Krynicy i chcąc się porelaksować na plaży, w słońcu i względnym spokoju, konieczne jest się przemieścić w odleglejsze miejsce, do którego nie każdy dotrze. Z leśnych parkingów plażowaliśmy na „dużym”, ale największą uwagę przyciągnął ten ze zdjęcia poniżej.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Go-Lasek 🙂

Po drugiej stronie parkingu, gdzieś w połowie 75 kilometra zjechaliśmy w prawo, aby zejść nad zalew. W lesie było grząsko, więc auto zostało i poszliśmy na pieszo. Wiatr wiał z każdą chwilą coraz mocniej, ale spragnieni znalezienia dobrego miejsca do połowienia ryb szliśmy przed siebie. Miejsce niby się znalazło, tylko kiedy pomyślałem, że trzeba będzie nieść taki kawał sprzęt i wszystkie graty, krzesła, stoliki, które przywieźliśmy, odechciało mi się. Sprawa druga, że na spławik, który by dzieci najbardziej ucieszył nie wyglądało perfekcyjnie. Poprzestaliśmy więc na rybowych planach.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zalew

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Chyba widać, że wiatr daje

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Sieci? Ja się nie znam..

Po wyjściu na skarpę, oczom ukazały się uwaga, tamdaradam: powykręcane drzewa, prawie jak w krzywym lesie nieopodal Gryfina. Może nie jest tak spektakularny, no na pewno nie jest, to jednak dzieci miały wspaniały ubaw pokładając się na nich. Przy dobrej pogodzie zdecydowanie polecam spacer w tamte rejony. Idąc dalej, w stronę Piasków, przy brzegu zrobione są solidne umocnienia zalewu z kamieni i drewnianych bali. Nie mam niestety ani jednego zdjęcia, a fajnie tam się chodzi i ciekawe to miejsce do zarzucenia gruntówki, czy spinningowania.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Włochaty Pan spod kory

Wreszcie, po pierwszym, upalnym i wspaniałym dniu plażowania, kiedy przed oczyma miałem pomysły i możliwości większe niż dnia poprzedniego, nadszedł dzień sądu. Nie mogło być zbyt dobrze, bo czemu tylko my mamy się kąpać w ciepłej wodzie, prażyć na słońcu i skakać w fale.
Woda została po prostu naszpikowana meduzami. Dnia poprzedniego, kiedy chłopcy znaleźli raptem cztery, a starszy z siatką nie chciał wyjść z wody (jakby był na rybach), nawet się cieszyłem. Tymczasem, w takiej sytuacji, byłem wręcz obrzydzony i przerażony na zmianę. Niby nic się nie dzieje, niby galaretka, ale to żyje i mi się obślizguje. Nie wiem czy ja temu zrobię krzywdę, czy to się na mnie rzuci, oczywiście zamartwiam się o dzieci. Z tymi jednak problemu nie było. Wszystkie dzieci na plaży biegały za meduzami, rzucały do wody, aby zaraz znieść je z powrotem na brzeg itp. Skończyło się po prostu szybciej niż przewidywaliśmy i zabraliśmy się na ryby!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Państwo stonki

Na piaszczystym piasku leżała sobie stonka. W garści taka jakaś niemrawa i niechętna do ruchu. Wystarczyła jednak druga, leżąca półtora metra dalej, żeby zaczęła się prokreacja. Bez gry wstępnej, bez jak widać nawet otrzepania się z piachu, Pan stonek wyciągnął zza pancerza swoją szpilę i starał się ukłuć Panią jak szybko się tylko da!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ptaki

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Meduza

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Chyba się nie wygrzewają

Aby na ryby iść jak najbardziej legalnie i bez żadnej wtopy, postanowiliśmy zadzwonić do bosmanatu aby dopytać się na jakich warunkach można łowić w morzu i zalewie wiślanym, który mamy po drugiej stronie mierzei. Gdyby ktoś był zainteresowany kontaktem, serdecznie polecamy: Bosmanat Portu Krynica Morska, 82-120 Krynica Morska, ul. Górników 2 – tel.: +48 55 247 6076, fax: +48 55 247 6076.
Pan, nie dość, że przemiły, to posiadał także ogromną wiedzę. Tak więc, od ręki zapytał kto będzie łowił i zaproponował abyśmy sprawdzili cenę za tydzień łowienia, bo przewidziane są różne ulgi, a nas mogła by zainteresować opłata za łowienie familijne, czy rodzinne. 😛
Po opłaceniu, w naszym wypadku raptem 30,00 złotych, co było jedną z tańszych atrakcji, wystarczy wybrać się nad wodę. Nie potrzeba karty wędkarskiej, a przy sobie warto mieć potwierdzenie przelewu powyższej kwoty ze swoimi danymi.
Nie szukaliśmy miejsca daleko. Dzień wcześniej z mini mola wypatrzyliśmy miejsce, gdzie może być ciekawie i łowiliśmy przy porcie w niewielkim kanale. Zachodzi się tam od strony wesołego miasteczka, które też gorąco polecam. Może ceny nie są niskie, ale za to w miarę rzetelnie się każdą atrakcją ktoś opiekuje, nie jest to rozkręcane i skręcane co trzy dni, no i przede wszystkim samochody. Niezłe wrażenia jak na elektryki, a i czasowo, po dwóch jazdach wszyscy się wybawiliśmy.
Wracając jednak do łowienia. 😛 Miejsce bardzo fajne, ale max do godziny 19:00, kiedy to budzą się komary w ilościach nieprawdopodobnych. To samo miejsce, oczywiście po tym jak już zdecydowaliśmy, że tam idziemy, podpowiedział nam nasz gospodarz, co tylko utwierdziło wybór.
Połowiliśmy raptem kilka godzin w ciągu dwóch dni. Wynik, to ze 25 babek, które jadły kukurydzę i wszystko inne, a także rzucały się na robaki numer 5, które zakupiliśmy w pobliskim sklepie. Dziwne, bo robak był ich wielkości, a to rybka raczej niewielka. Starszy Pan raz złapał coś ciekawszego, a mianowicie chyba największą w swojej karierze i chyba płotkę, a radości nie było końca. Liczyliśmy, że wreszcie skończyły się te żarłoczne babki.. Niestety, tylko przypadkiem złapało coś innego. Udało się nam za to posprzątać śmieci porozrzucane na miejscówce, żeby nie było, jak „prawie” zawsze!
Łowiliśmy tylko na spławik, a na haczyku było robactwo i kukurydza. Tylko na spławik.. Bo podczas montowania wędki w pokoju, szczytówka cyknęła o sufit i kicha, po wędce spinningowej.
W międzyczasie, Pan młodszy starał się uwiecznić wszystko na video, niestety kamera w tablecie została zakryta palcem, więc z materiału nici.

Wszystko fajnie, szkoda tylko, że tak krótko!!!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

To tak aby się na stonce nie kończyło. 😛

Najdłuższa bajka

Dotykam tę małą rączkę
Oczy szklą się tak boleśnie
Krew szybko płynie w żyłach
Prąd przenika moje mięśnie

Mówię, będzie już dobrze
Zaraz, jutro lub trochę wcześniej
Widzę, wierzyć chcesz bardzo
Ból zniewala wrząc bezkreśnie

Długo nad tym w głowie dumam
Na ciele czuję wciąż dreszcze
Mówię tuląc śpij kochanie
Chociaż kilka godzin jeszcze

Kaktus bez kolców

Ten pierwszy
Niby baran
Skorpion cały
Najlepszy

Drugi
Czuły, słodki
Mr. Accident
Najlepszy

Trzeci
Mętlik treści
Sens zatracał
Nie ma wieści

Żyje
Czuje, czeka
Tęskni
Za trzech każdy

Bestii krzyk
Ukochanych zew
Wspomnień
Opowieści

Nieszczęśliwie szczęśliwy

20:30 na zegarze. Wróciłem ze spotkania godzinę później niż planowałem. Dzieci po kilku godzinach z dziadkiem w pełni szczęścia, grają na dobranoc. Młodszy kotek, znalazł sobie sam online i gra w grę z kotkami, a starszy w SC2. (Ja jeszcze nie grałem.. co za ojciec, co nie grał?) Mija 22.. Kończymy i Idziemy do spania.. Jeszcze tylko na siku.
Babcia, po święcie szkoły w domu zawitała około 21:30, więc łazienka na naszym piętrze była okupowana. Dziadek, zabrał się za robienie drewnianych schodów na górę do brata, jest więc bałagan. Starszy zakłada kapcie, młodszego biorę na ręce, zostajemy lekko w tyle.
Waży więcej niż ostatnio, a mimo to, to nadal mój Iglo. Maleńki i słodki, okruszek. Widzę kątem oka, jak patrzy na mnie.. A ja.. Moi Państwo.. Czuję się jak naj, nie, naaaj, naaaaajwiększy bohater. Krew buzuje jakbym stal przeciw tysiącom, sam, jak trzystu, pewny siebie na 110%!.. Jesteśmy my dwaj.. Idziemy na siku.. Taka sytuacja, co za feeling..
Patrzy tak wdzięcznie i.. Całując mnie w policzek mówi: Kocham Cie tato.. Nagroda za tatostwo.. Starszy zasypał mnie lawiną słodyczy, tuż przed zaśnięciem. Why.. Ka-wa-mać.. Piiip, przeklnę jeszcze..

Kurwa
Serce mi zaraz wyskoczy z piersi
Spać nie mogę
Zalewam myśli łzami

Jak wilcy wyje
Księżyca połówki
„Oobie” leżą przy mnie
Słodko tak ułożone

Pewne i spokojne
Jedna po drugiej
Łzy spływają po policzkach
Moczą uszów kąciki

Na oczy nie widzę
Spiły się uczuciami
Głupotą i ślepostwem
Młodych chłopców, ojców

Skupiam się wybitne
By uwiecznić

To, co przeżyłem
Co czuje
Widzę
Myślę
Szepcę
Chcę
Nie chcę
Chcę
Kurwa
Lot’s of, więcej!

Jeszcze cześć mnie
Nie uleciała
Ulatując bezpłodnie w samodal

Już pozostałe komory dwie
Za dni dwa
Pożegnać będę musiał

Nie chcę
Oni nie chcą
Chcą, nie chcąc
Jak to dzieci, rozumiem
Zaraz tęsknota
Wspomnienia
Przeszłość

Po prostu.. Wstyd mi..

Za świat

Za siebie

Za

Ja..

Hrabia Augustus

Głuchy telefon

Gniew
Spokój
Pamiętam
Ziew

Dźwięk
Setki dźwięków
Tysiące
Głosów
Lęk

Śpię..

S: Halo.. Haaalo

T: Halo Skarbie

S: Cześć Tato

Co u Ciebie słychać?

T: Cześć Kochanie

Nowego nic
Wyjątkowego nic

Bez Was
Bez głucha
Przyziemna
Cisza

Górnolotnymi
Myślami wypełniona

W ziemi dole
Zasypana
Zapłakana
Gdzieś
Znika

Bez Was
Sen
Mnie nie oczyszcza

Więc
Próbuję
Nie zasypiać

Leżę i myślę
Myśl śni

Wspomina podwórze
Drzewa pełne wiśni

Spiżarnię
Przepchaną
Po brzegi
Od słoi

Pamięta krótkie chwile
Małe przebłyski

Dziesiątki
W szeregu
Owoce rodzi

Jedna za drugą
Zbratane

Przy drugiej
Pierwsza
Stoi

Młodością
Kiedyś
Po pachy
Przepełniona

Uśmiecha się widząc
Grają razem w piłkę
Odbita
A..

Czasem
Życie trudem
Przystrojone

Czeka i patrzy
Może na chwilę przysnę

Pazernie
W koło
Zamiatając
Swym ogonem

Czeka i marzy
Marzenie w nim stlić

Muszę go zniszczyć
Często sen
Wystarczy przerwać
Porywczy

display: None

Przecież ja nie śpię!

Drwi wciąż
Krzyczy
Szydzi
Zerka
Milczy
We śnie

Mruczy
Pod nosem
Klnie
Sepleni
Drzwiami trzaska
Odwraca nareszcie

Wychodzi..

..Zasypiając
Zliczam

Bez dźwięki
Dźwięków
W głowie
Krzyczą
Ciszą

Zbudź się!!!

Cisza
Oczy otwarte
Uszy przygłuszone
Bezsensem sensu snu zazwyczaj

Oko zerka
Niemrawo

Telefon leży sam
Zbyt
Daleko

Do siebie mówię
Znowu
Zobacz

Śniła mi się
Z Tobą
Synu
Dzisiaj
Rozmowa

Przeżyć śniąc nieosiągalne

S: Tato

Czemu tak jest
No wiesz
Te kilometry

Kiedyś
Zawsze
Byliśmy razem

Brakuje mi tego
Tęsknię
Niestety

T: Wiem Skarbie

Też bardzo tęsknię i..
Powiem Ci

Taki często bywa świat
Takie czasem życie
Taki człowiek
Taki..
Ja

Wybacz mi
Najdroższy
Synku

S: Co Tato?

Co mam wybaczyć?

Nie widzę tu
Niczyjej winy
Słyszysz?

T: Wiedz

Ty starszy
Wiesz
Może nie pamiętasz

Były krzyki
Zawody też
Były smutki
Były litry łez

Byliśmy razem
Teraz jesteśmy
Nadal też
Jest tak?

S: Jest

Czuję
Wiem
Kocham Cię

T: Też Kocham Ciebie

Tak jak młodszego
Twojego
Braciszka

Skulonego
Na łóżku
Kruszka
Sen dociska
Patrz

Jak słodko śpi
Malec rozanielony

Nie myśli
Nie widzi
Nie wie
O tym

Jest zbyt młody

Nie pamięta
Jak my

Pierwsze
Kruszyliśmy lody

Pierwsze
Łamaliśmy opłatki

Uczyliśmy się siebie

Szacunku
Czułości
Miłości
Pokory

Bycia obok
Życia
Obok
Jedno spojrzenie

Jedno słowo
Jedno tęsknię

Jedno objęcie
Nic więcej nie chcę

Nie wymagam
Nie proszę
O nic więcej

Móc podpowiadać
Bawić z Wami
Gotować
Prać
Śnić

Opowiadać
Słuchać
Patrzeć
Dawać
Uczyć

Ile mogę
Ile chcesz
Ile uniosę
Ile weźmiesz
Ponad
Dam

Z miłości
Moja krew
Moje słabości
Emocji gniew

Mądrości
Daleko jeszcze do niej
Dalej niż do Was
Mimo tego
Nie mam
Was tu
Nie mam jej

Nie dość mi
Idę

Szepce
Za dużo gadam

Wiem

S: Nie

I mi Tato niedosyt
Chcę więcej

Więcej
Wpompowałeś krwi
W moje
Serce

Więcej wiem już dziś
Więcej widzę
Rozumiem więcej
Jak duży Ty

T: I ja Kochanie

Rozumiesz duży..?
Heh z łez
Pytanie

Wybacz
Przepraszam Cię

S: Nie chcę

Nie przepraszaj
Pracuj by być
Mieć siłę czekać
Uczyć jak My
Wierzyć, że

Czas
Noc
Dzień
Płyną
Jak My

Miłość
Bliskość
Obecność
Czujesz
Jak My

Gniew
Smutek
Tęsknotę
Przelewasz
Jak My

T: Staram się

Jestem z Was dumny
Moje Skarby

S: Wiem

Nie bój się

W głowie
W piersi
W sercu
Miej mnie

Ja czekam
Wierzę

Będzie też
Nasz czas
Będzie noc
Będzie dzień
Co więcej nie wiem

Na pewno
Jeszcze przed niebem

Za piekłem
Daleko mniemamy

Za nami rozłąki
Początek końcem
Wspólnym
Bez..

T: Ćććcciiichusio już

Śnijcie słodko
Moi mali

Bez granic

Szczędźcie łez
Przelanych za nic

Na trzy serca

T: Kocham Was

Jestem
Tak daleko
Trochę niewyraźny

I: Tato, czy ty jesteś odważny?

T: Jestem

Boję się niemiłosiernie
Strach i tęsknotę
Przezwyciężę

I: Wierzę w Ciebie

S: I Ja Tato

T: Jestem w niebie

Kochania
Amator

Nie uniknie
Ten sen
Dzień
Nie ucichnie

Będę walczył
Jak dzik
Lis
Niedźwiedź
Niczym lew
Przywykłem

To oczywiste
Jak Wy
Tyś pracowity
I Ty młody

S & I: Po Tobie Tato

T: Przystańcie

Były momenty
Świat jest przeklęty
Zaciśnij zęby
Walcz
Wiesz którędy?

S: Nie wiem, pokażesz mi drogę?

T: Pokażę

Zieleń
Czuj jak osłodę
Róż
Powiek słońcem
Muśniętych
Stój
Napawaj pięknem serce
Wpatruj się
Tul
Mów
Jej to codziennie

Bądź
Obojętny na szyderstwa
Wszelkie
Krytykę
Garścią łap
Nią się buduj
W noce bezsenne

Nie wstydź się
Siebie
Czuj
Żyj
Śnij
Synu

Bój
Się
Tylko
Siebie
Król
W każdym
Korzenie
Bóg
Dawno w potrzebie
Ty sam walcz
Najpierw
Ze sobą
O siebie

S: Będę

I: Ja tez Tato

T: Gdy wspomnisz

Biel w czerwieni
Błękit nieba
Lasy zieleni
Złotych pól
Szum

Polski
Do płuc
Popłynie tlen
Kochanie
Nadejdzie
Ten dzień
Już
Niedługo

S: Wiem Tato

T: Wiedz, Ty też mały bąblu

I: Wieeem, hihi

Wybierzesz sam
Gdzie dusza
Twoja
Miejsce
Swoje ma

Zleci szybko
Za szybko
Leci
Czas

Na razie
Bądź
Myśl
Ucz się
Trwaj
Wiele będzie łez
Będzie smutek
Tęsknota
Będzie gromki żal

Nie zaprzeczę
Synu
Będzie też
High Life
Zwycięstwa
Sukcesy
Marzenia
Sprawdź
Wierzę w Ciebie

S: Też wierzę, ufam Ci

T: Dasz radę, słuchaj

Uwierz
Zupełnie sam
Skorpiona jad
Duma w herbie
Ojczyzna
Miłość
Rodzina
Najważniejsze
Pamiętaj codziennie
Pamiętaj te słowa
Nie idź obojętnie

W życiu jest sens
W rozłące
W naszych myślach
Ten sam wydźwięk
Kocham Ciebie
I Ciebie Kocham

S & I: My Tato Cię

I: Bądź z nami zawsze

S: Na zawsze

Przysięgnij
Nigdy nie przestaniesz
Nie zwątpisz
Nie uderzysz
Nie zranisz
Tylko szczerze

I: Będzie na pewno, ja wierzę

Nie otumanisz
Będziesz wspierać
Słuchać
Jeśli trzeba
Ganić
Trzymać w objęciach

T: Jesteś mój

S: I Ja

T: Pewnie Kochanie

Łza na policzku
Żółty

Nasz sakrament
Zaciśnij pięść
Patrz
Silny bądź
Unieś
Ból
Samotny lament
Smutek
Kłamstwa
Tęsknotę
Zamęt
Strach


Gnaj
Razem
Z bratem
Przed siebie

Proszę..
O małego
Zucha
Zuchu
Mały
Dbaj

Nie będziesz

Będę najlepszym na ziemi tatą

Będę czytał bajki zimą i w lato

Będę nosił za Was koronę z cierni

Będę ciągnąć Wasz wór kamieni

Będę.. Nie będziesz!

Rób!

Nie pisz!

Nie myśl!

15 Października – Dzień Dziecka Utraconego

Wpadła mi na FB taka inicjatywa, bardzo piękna z resztą. Do tego zasypana puchem tegoż przecudownego i napchanego uczuciami wiersza, zapraszam. Myślę, że jeśli chodzi o ikonę wpisu, ta będzie pasować, tez jest to dziecię utracone.

Zdjęcie podesłała mi moja połówKa, Kazimierz Dolny – 2005r.

„Melodia niecała”

Wierzę, że jesteś, że gdzieś tam istniejesz
i że rozumiesz dlaczego
wierzę, że nic się bez celu nie dzieje
tyle spotkało nas złego

żyję nadzieją, że znów się spotkamy
a wtedy światu wybaczę
żyję nadzieją, że nie brak Ci mamy
nie mogę myśleć inaczej

niewiele tak czasu nam było dane
zaledwie kilka tygodni
to jakby nuty raz tylko zagrane
fragmentu twojej melodii

lecz ja nauczyłam się ich na pamięć
i będę po cichu nucić
czasami tylko mój głos się załamie
bo wiem, że nie możesz wrócić.

Ten wiersz, znaleziony w sieci, napisała osoba o nicku “mamamalinki”, która straciła dziecko…

„15 października obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego.

Nie ważne ile dziecko miało dni, miesięcy lat… strata zawsze jest bolesna i często niewypowiedziana. Misją tego wydarzenia jest pokazanie problemu osieroconych rodziców oraz pomoc w jego rozumieniu dla otoczenia. Pokażmy rodzicom, którzy stracili swoje dzieci, że nie są sami!
Wydarzenie ma charakter wirtualny.
Dołączajcie do nas, udostępniajcie, zaproście znajomych, piszcie słowa wsparcia lub historie, którymi chcecie się podzielić.

PS: Osoby, które chcą się podzielić swoją historią i pozostać anonimowe mogą napisać wiadomość do Fundacji. Przekopiujemy ją jako post bez danych piszącego.
Wasze wypowiedzi mogą ukazywać się z opóźnieniem, ponieważ przychodzi ich sporo. Gdybyśmy którąś pominęli, to prosimy o przypomnienie i wyrozumiałość… :-)”

Dzień Dziecka Utraconego

Żądam

Marzę
By znów Was przytulić
Kochane bączki

Marzę
By przybić piątkę
W te małe rączki

Marzę
Być jak nigdy dotąd
Nie byłem szczerze

Marzę.. Nie
Żądam!
Strata buduje znaczenie

Przyszłość to teraźniejszość

Za mało poświęcenia
Za dużo chaosu
Zbyt wiele ciśnień
Krąży wewnątrz mnie

Pękają zawory słów
Wylewają zawory oczu
Jeszcze bije serce
Do następnego razu

Skarby moje
Kochane
Oddaję
Wam
Je

JA SKORPION

Do dwójki choćby dobił

Dzielę serce
Na kawałki
Weźcie proszę
Jak najwiecej

Dzielę godziny
Na rowne miarki
Nie każdy
Tyle samo wyniesie

Brak opcji już
Chcę więcej, koniec
Trzydziesty pierwszy
Za minut pięć

Bezsen
We łbie tli się
Aż do żołądka
Skierniewicki wrzesień

JA SKORPION

Słodko gorzki nr 30

Jutro
W piersi dla mnie
Skończyło się dziś

Ostatnim
Silnika krzyk
Ostatnim ja, mali Wy

Pracować zostało
Dni po dniach
Z sercem

Na jedną chwilę
Ulotniałą
Ot tak

Kilka lat
To o wiele za mało
By móc docenić

Słodko gorzki
Rodzicielstwa
Smak

W sercu
Szczęście waleczne
Plątane przez żal

Wiedzą maluchy!

Mimo, że każdy młody i chuderlawy
Żadnemu nie brak siły, nie brak werwy
Jest Was dwóch, a chęci do zabawy
Macie do kwadratu, do n’tej potęgi

Mimo, że każdy kruchy i taki delikatny
Osobno macie charakter oraz pewność
W Was płynie, krew z krwi, duch z ducha
Dłoń w dłoni złożona, w sercach jedność

Moją drużyno, wykrzyczmy „żółty” w niebo
Spontanicznie wychodzi zwykle najlepiej
Okrzyk Naszej trójki, rodziny, bliskości
Pomysł najmłodszego, czteroltaka Igiego

Mimo setek prezentów, niespodzianek
Tyłu dóbr w okół, milionów w TV bajek
Aut kolorowych, tabletów, gier, kolegów
Chcemy byś był tato, potrzebny szczegół

JA SKORPION

Pewne bąble

Chociaż dwaj pozornie wiekiem mali
Niskie dzieciaki, takie chude bąble wątłe
  Pewni, czego chcemy, wiemy to doskonale
Na nic Nam cięcia oraz papiery sądne

Nie samymi prezentami dwaj żyjemy
Słodyczy brak w ustach już cukierkom
Ciastkom brakuje w środku nadzienia
Brak błysków na niebie fajerwerkom

Niespodzianki już tak nie zaskakują
Na tablecie gierki także Nas nie cieszą
Ważne, bądź, gdy zapragniemy blisko Tato
Za tobą Nasze dwa serduszka tęsknią

Marzył na jawie i sny śnił z Nami razem
Byś kochał Nas mocno i wspierał zawsze
Z uśmiechem słuchał, dziś tylko wspominasz
Zza chorego świata mokrych szyb patrzysz

„Niewidzialna wystawa”

Jakiś czas temu odwiedziliśmy z Ka i przyjaciółmi Niewidzialną Wystawę w Warszawie. Moje oczekiwania były nieco inne, co innego wydarzyło się w środku. Niesamowite wrażenia, których nie będę zdradzał, a jedynie polecę się wybrać! Postanowiłem zrobić taką wystawę dzieciom.. taką samą… 😛

Wzięliśmy kominiarki, które zostały po gokartach, i po krótkiej historii na temat tego co się może wydarzyć i jak trzeba się zachowywać, udaliśmy się na górę. Tam chłopcy nie mogli znać ustawienia rzeczy w pokoju.

Dorosły idzie napotykając tysiące przeszkód, widzi w mroku możliwości zrobienia sobie krzywdy, wspomina, więc jest ostrożny. Mimo ciemności, dzieci chętnie brnęły w przód nie zważając na niebezpieczeństwa. Przyspieszyło to całą zabawę. Niestety, pomieszczenie dla Nich nie było problemem, szybko rozpoznali odległości i miejsca, a za mną pojawiali się jak rzepy za plecami zanim zdążyłem wypowiedzieć „podążajcie za głosem”… To musi być obcy głos.. a tata z Nimi w tej sytuacji, w ciemności. Na koniec młodszy się pogniewał. On podglądał, a ja przesunąłem nieco przedmiot pożądania, którego akurat szukali. Walka z brakiem obrazu trwała ze 30 minut, chyba i tak całkiem nieźle!

P.S. Szanowni przeczytajcie sobie felietonik naszego przewodnika z niewidzialnej wystawy – Jarka i jak popieracie podpiszcie petycje. Ja jestem ZA. Bardzo ZA. Ja i Panna Ka!

http://www.warszawa.pl/biznes/gniady-z-blondynka-z-niania-na-wybory/

Niewidzialna wystawa 2 Niewidzialna wystawa 1