Galeria Odlot – Zostaw nudę za bramą

Temperatura była chyba pierwszy raz tego roku tak wysoka (kiedy oczywiście mam możliwość spacerować), a słońce jeszcze zerkało znad kamienic. Jakoś przemknąłem przez podwórze pełne drzwi do przeróżnych pracowni kreatywnych w Off Piotrkowska i snułem się dalej ulicą. Słuchawki na uszach, aparat w ręku, myśli w głowie i oczy rozglądające się dookoła – pełne wyposażenie.
Ku mojej uciesze, pod adresem Piotrkowska 118, spojrzała na mnie papuga siedząca na bramie, zapraszając do środka. Wejście nie jest zbyt wyeksponowane, wśród tysięcy miejsc na jakie można się tam natknąć. Wchodząc, uważałem, że mam wielkie szczęście. Któż by chciał spacerować w nudzie, nie próbując zaczerpnąć odlotu czekającego w podwórku, czym by on nie był. Nie będę odkrywczy, jeśli powiem, że obraz po lewej stronie, kojarzy mi się raczej z którąś częścią piły, ale przecież, to też sztuka.

<- Nuda – Odlot ->

Pierwsze, co wpada w oczy, to wystawa z galerii

O całej, pięknej historii i przeznaczeniu tego miejsca, można poczytać na stronie domnaosiedlu.pl, oraz znaleźć (czytajcie „polajkować”) galerię odlot na Facebooku. Wspaniała inicjatywa!
Niefajnie jednak, ponieważ podczas oglądania wystawy, obiło mi się o uszy, że na koniec maja 2017 roku, podwórko ma zostać przekształcone. Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ponieważ duża część sztuki, to właśnie to podwórko, to miejsce i te pofarbowane ściany. Pozdrawiam Artystów z Odlotu oraz opiekunów!

Zdecydowanie P.O.L.E.C.A.M. – Takie Łodziowe must see!

Reklamy

Wieczór Panieński – Alfons Ekshibicjonista

Mhmm.. Prezent na wieczór panieński wyszedł całkiem, całkiem. Rumiane buzie dziewcząt, uśmiechy, aż po same pachy. Wzrost – około 26 cm, waga – 1,8 kg. Forma gipsowa, kilka gadżetów z piwnicy, a kilka ze strychu, do tego świecznik z Ikei robiący za podstawkę.

Wymyśliliśmy z Panną Ka, że postawiony w sypialni będzie dawał odpowiednie do nastroju znaki. I tak, kiedy przyszła żona rozchyli płaszczyk, mąż wiedzieć będzie, że może na coś liczyć. Płaszczyk zakryty oznacza zaś, że może wpaść do niej pomasować stopy i zrobić kochanej małżonce gorącą herbatkę!!!

Prezent dla Ka – Nie umiem sprejować! :P

Tak więc, Pannie Ka zamarzyła się tablica na magnesy, ponieważ stara nie jest w stanie udźwignąć w swoich objęciach ciągle rosnącej ich ilości. Bujałem się z pomysłem, a także z popatrzeniem chociażby po firmach z artykułami biurowymi, aby kupić jakąś suchościeralną, aż nadeszło natchnienie. Najmniej zadowolony jestem z malowania… Może się wyćwiczy.. oby, bardzo na to liczę!!! Tablica 60 cm x 80 cm – sklejka 5 mm, blachy, nity, śruby i wkręty, lampka nocna z oświetlenia kioskowego. Zamontowane jest tam kilka gadżetów, czy to – znalezionych, czy wykorzystanych z gratów zebranych podczas sprzątania piwnicy Szanownej Ka, jakiś czas temu. Zbieracz nie na darmo kolekcjonował blaszki!!! Włącznik, to łańcuszek na dole z lewej. Wszystko działa, klemy prąd przewodzą, więc można podpiąć też do.. Już się podoba, choć na zamontowanie jeszcze chwilę poczeka.

Prezent dla Ka

Tekstów nie będzie na dziś (zbyt długich), wierszy czy poezji. Uczucia wyrażane będą czynem, a mianowicie ręczną robotą. Moja Kochana, Szanowna Ka, ma akurat pewną potrzebę, od której nieświadomie uciekałem, po prostu zapominając. Akurat zbliżają się Jej imieniny, a co za tym idzie wypadało by sklecić jakiś prezent. Najwartościowsze niby te z serca, w które wkładamy pracę, pomysł i zaangażowanie. Tak też, idąc tym tropem i spacerując z Nią po Blue City, zobaczyliśmy coś, co bardzo się nam spodobało. Ka była zachwycona i wtedy wpadł mi do głowy pomysł. Poniżej zdjęcie z realizacji projektu! Liczę, że na sobotę będzie gotowy. Jakieś pomysły, co to może być? 😀

jaskorpion-prezent-dla-ka

Ciągnik URSUS

Niedawno odwiedziłem przyjaciółkę. W swoim domu ma dużo ciekawych, wartościowych i sentymentalnych gadżetów. Najciekawszym chyba jest ten, ciągnik. Ręcznie wykonany, bardzo dobrze odwzorowany traktorek z naszego Ursusa.

Jej dziadek, jak widać artysta, był metalurgiem w zakładach Ursus. Robił także dużo ciekawych rzeczy z drewna, co jeszcze pokażę. Najcenniejszy jest chyba jednak on.. Jeden z trzech na świecie. Opowiadała, że w 1989 roku, jeden taki dostał ówczesny dyrektor zakładów, drugi dziadek podarował jej, swojej ukochanej wnusi. Trzeci zaś i to chyba najpiękniejsze, właśnie w 1989 roku, biskup Józef Glemp osobiście przekazał naszemu ukochanemu Papieżowi, Janowi Pawłowi II! To jest coś, a dziadek.. Zdolniacha! Pozazdrościć tylko wystroju mieszkania! Rozmiar jakieś 20×30 cm, drewno, metal, guma. Pozdrawiam i dzięki za udostępnienie modelu.

Długo ciągnąca się praca

Efekt końcowy…
Prezent dla mojej Kochanej.

Finalnie miał wyglądać nieco inaczej ale koncepcja zmieniała się z biegiem czasu, a tego oczywiście jak zawsze brakowało. Ten jeszcze dłubany metodą prób i błędów, dlatego czas poświęcony na wykonanie przekracza ponad trzykrotnie czas w którym skończyłem Frrrancuskiego operatora. A może dlatego, że tworzony był głęboko z serca…

Z tyłu jest grawer, który z przyczyn oczywistych musiałem zamazać…

Jakieś 3,5 kg, gips! Całość odlana, bez stelaża, wkręty w podstawie, rozmiar 33x33x20.

Skończony prezent, artysta – artyście

Nie ma wierszy, nie ma pisania… Jest rzeźba…

Taki gift dla Kochanego Brata!

Waga około 12-14 kg. Wysokość 80 cm. Forma, stelaż + gips. Stelaż z przewodu elektrycznego, trzy-żyłowego. Gips leżał już lat kilka w domu. Tak na oko ze 30-35 godzin pracy więc wydaje mi się jak na efekt końcowy nie dużo. Dużo dało suszenie farelką bo czas naglił. Trzyma się dobrze!