5 [*] Najmocniej Skompresowany

Tyle szczęścia
W małym kłębuszku
Zebrane

Tyle uśmiechów
Dziś tylko
Wspominanych

Tyle miłości
Ile łez
Za nią przelane

Wciąż płyną
Bezwiednie
Niekontrolowane

4 [*] Sen-nie

W lekkim śnie

Śmiałeś się

Mój aniołku

 

Dobrze było

Słyszeć Cię

 

…Ale

 

To nierealne

Nie zrozumiałem

 

Zamiast cieszyć się

Zrugałem

 

Przestań broić

Ignasiu

Skończ się wygłupiać

 

…Ty

 

Cichutko Przestałeś

 

Teraz wspominam to

Moja krew

 

Na chwile Cię miałem

 

Wykorzystać

Znów nie umiałem

 

Ranę rozdarłem

Ryczę

 

Tak pięknie się śmiałeś

Połączenie nieodebrane

Dzwonię
Cisza
Lecą myśli

Szereg wspomnień
Wstyd
Zakłopotanie
Mgła
Ślepy papierosa płomień

Dzwonię
Cisza
Płynę
Wisłą łez
Wspólnych urojeń
Topię się
Wycieram oczy
Numer wybieram ponownie

Czytam
Wersy Nasze
Tęsknię
Cytując
Swoje

Tak wygodniej

Dwa miesiące cudów
Kilka długów
Dwa spojrzeń
Cztery marzeń
Kolejny płomień

Ile czekania
Tyle snów
Był progres
W tydzień
Kłamstw

Mięknę
Się boję
Ogień płonie
Znów boso stoję

Zawierzyłem
Znowu
Znów
Nic na prawdę

Nie jest moje

Urok znika
Karma
Kotwica
Ból
Żal
Za późno
Wyczuty zapach
Smaku życia

Gorzkie słowa

Tulące się w sercu litery
Krzyk rozgonił martwy
Łzawymi zalane wyrzutami
Wydarte z brzegu kartki

Niedopowiedziane znaki
Wyszeptywane spod maski
Kulą się gołe w pocie łez
Mokre od uczuć własnych

Bezgłosem przeplatane
Cienkimi nićmi myśli
Niszczą rwąc sieci pajęcze
W swojej do siebie nienawiści

Ślepo wewnątrz nich błądzę
Latami plątanych nocy i dni
Niekończąca się spowiedź
W minutach więdnę goryczy

Klekot pamiętam

Przyleciały bociany
W pamięci
Niosąc czas


Wiosnę Polsce wracały

Nie jeden
Już raz

Ułożyć parami się chciały
Brak miejsc
Pól, gniazd

Inne ptaki się wepchały
Piórami
Mamiąc nas

Niepewność gra z powrotami
Codzienność
Zalewa hajs

Myśli niszczy, kruszy skały
Zaślepia oczy
Papierów las

Niszczy płatki róż czerwonych
W siano drzewa
Obraca

Czas w pieniądza tkwi niewoli
Bocianie obowiązki
Lecą w dal

L-śniąc

Bursztyn skarbem
Morskiej toni

Młodych pełen wspomnień
Roniący łzy las

Nie spaczony zawistnym
Pieprzeniem niewoli

Unosi się duchem lekko
Pośród morza fal

Na mrocznym dnie
Złota wory ułożone

Bezdechem skamieniałe
Konają twory gwiazd

Kiedyś bijące
Najgłośniejsze dzwony

Mroźne za życia serca
Zasypuje morski piach

Zaspany

Wiedz, że..

Pamiętam

Szeptał do Ciebie
Bez

Pachniały
Myśli namiętne

Głos z Twych strun
Dla uszu śpiew

***

Ty też..

Pamiętasz

Nie obeszło się
Bez łez

Zmoczone ciała
W strugach słów

Przeszywał zimny
Markotny dreszcz

***

Wiesz, że..

Pamiętam

Każdą chwilę
Najmniejszy gest

Zgaszone szukaniem świata
Myśli na torby dnie

Porannym wiatrem ułożone
W oczach gęste pole rzęs

***

We śnie..

Pamiętam

Pożółkniałe z zazdrości niebo
Włosy w kolorze tęcz

We łzach podtopione
Głodnych pełne urojeń

Nie da się zapomnieć
Żądny kolejnych wspomnień..

..Twój Jot eS

 

Gruba ryba

Pan:

Jestem takim panem nikim
Co nie zacznę
Mam wyniki

Co nie ruszę, zaraz wrze
Sapie, dyszy
Topi krę

Sam wokół tu nic nie robię
Siedzę
Gadam

..Ryby łowię

Chłopiec:

Ryby pan, waćpan powiadasz..
Zerknąć daj coś tam nałapał?

Pan:

Ja.. Aaa nic, tak siedzę sobie
Trochę gulnę piwka
Trochę nożyk stroje

Czasem ryba zje robaka
Trzeba nabić go na haka

Grill, kiełbaska, to zwycięstwo
Jako facet lubię mięsko

Chłopiec:

Grill waćpan powiadasz?

Bardzo głodny właśnie jestem
Dobrze się akurat składa

Pan:

Grill, co, aaa był już
Grzał dość mocno
Przedobrzył głuptasek

Patrzaj chłopcze
Popielatą widzisz łatę
Spalił się na biały piasek

Chłopiec:

Co, nie wierze

Pan:

Co, ja kłamię

Chłopiec:

Nie to chciałem

Pan:

Idź szatanie

Zgiń, przepadnij
Wpierw przeprosisz

Takim chłopcze postrzeganiem
Grube ryby
Panu płoszysz

Najdłuższa bajka

Dotykam tę małą rączkę
Oczy szklą się tak boleśnie
Krew szybko płynie w żyłach
Prąd przenika moje mięśnie

Mówię, będzie już dobrze
Zaraz, jutro lub trochę wcześniej
Widzę, wierzyć chcesz bardzo
Ból zniewala wrząc bezkreśnie

Długo nad tym w głowie dumam
Na ciele czuję wciąż dreszcze
Mówię tuląc śpij kochanie
Chociaż kilka godzin jeszcze

Czyn przed słowem

Ukrywam się
W ciemnościach jasności

Sens głaszcze
Weź trochę
Odpowiedzialności

Nabrałem po pachy
Po uszy
Po zęby

Zmrużone oczy
Mocno zaciśnięte pięści

Stłumione głosy
W sercu skamlają

Polska walcząca
Walcz, walcz, walcz
Wspierają

Kto chciałby niepewne
Siebie ofiary

Nikt
Każdy każdego
Wytyka palcami

Każdy każdego
Z szacunkiem całuje po dupie

Każdy, nie Ty
Nie Ja
Lepiej uciec

Zachęcam więc biec
W popłochu ślepo
Spier…

Czerwone światło
Zapalił się w głowie alarm

Niebieskie źródełko
Wyparowało
Wyschło

Plama z osadu
Kreuje szarą rzeczywistość

Brudy zostały
Odcedzone
Przez życie

Odparowane przez naturę
Dusza frunie w zenicie

Tak błądzę wśród odległych
Wspomnień świadomości

Żyję
W teraźniejszości
Broczącej krwią młodości

Miłości, nie dość mi
Nie dość Ci, nie proś dziś

Zanim powiesz wychodzę
Nogi rusz
Po prostu idź

n.p.m.

Każdy wdech do płuc powietrza
Niebywale szybko spalany
To samo tyczy się szczęścia
Chłonąć pożądam garściami

Każda jedna kropla deszczu
Zmartwieniem pijana padała
Uderzając o ziemię prysła
W kałuży łez tysięcy zapomniana

Każdy chwyt co dzień materii
Spychał ze szczytów do granic
Graniczę żyjąc ze szczytem
Szczyt na wyciągnięcie ramion

Każde minięcie naszych spojrzeń
Wypełnione halucynacjami
Ja i Ty, na już, od teraz
Mijaliśmy się od lat latami

Wybór

Daleko na kącikach wzroku
Powiek odległych
Peryferiach

Płynie marząc łza stroskana
Nasączona delikatnie
Nadzieją

W objęciach snu zapięta szczelnie
Usta leżąc rozkosznie
Rozpościera

Uśmiech noc w dzień przeobraża
W słońca błyszczących
Promieniach