L-śniąc

Bursztyn skarbem
Morskiej toni

Młodych pełen wspomnień
Roniący łzy las

Nie spaczony zawistnym
Pieprzeniem niewoli

Unosi się duchem lekko
Pośród morza fal

Na mrocznym dnie
Złota wory ułożone

Bezdechem skamieniałe
Konają twory gwiazd

Kiedyś bijące
Najgłośniejsze dzwony

Mroźne za życia serca
Zasypuje morski piach

Reklamy

Stąpałem po Mierzei Wiślanej

Tegoroczny wyjazd wakacyjny miał na celu zahaczyć morze z możliwością połowienia ryb i pozwiedzania okolicy. Jako, że mieliśmy takie tam, powiedzmy „wejścia”, udaliśmy się na Mierzeję Wiślaną do Krynicy Morskiej.
Droga, jak to w sezonie, fatalna. Do tego jeszcze jej połowa to objazdy, rozjazdy i przebudowy. Pojechaliśmy spod stolicy na Płońsk, przez Mławę i na Elbląg. Nie ukrywam, że niecałe pięć godzin jazdy to nie tragedia. Jak już się uda oddać wszystkie budowane i remontowane odcinki, powinno być idealnie, aczkolwiek drożej. Wątpię czy pozwolą na Gdańsk jeździć za friko.

To, że jesteśmy już w Krynicy, można było poznać po tłumach przechadzających się główną ulicą idącą przy porcie. Nie do końca tak chciałem spędzić urlop, w tłumach rodaków, ale cóż.
Pogoda przeplatała się przez pierwsze dni, więc zostały tylko wycieczki w lekkim deszczu, czy przy ostrym wietrze. Pierwszego dnia zjeździliśmy samochodem okolicę, wyłapaliśmy kilka punktów w które na pewno jeszcze wrócimy.
Przed samym wyjazdem oglądaliśmy film na YouTube, w którym z nutką grozy i tajemnicy opisana jest wyprawa pod rosyjską granicę, na końcu naszej części Mierzei Wiślanej. Chodzący z karabinami za ciekawskimi opiekunowie granicy oraz szepty i słuchy na internecie zadziałały, ruszamy więc przygodo.

Tak jak było opisane, dojeżdżamy do ośrodka wczasowego w Piaskach, w którym za darmo nie chciałbym mieszkać. Aby wyjść na plażę, zaparkowaliśmy przed bramą i weszliśmy na teren. Po chwili spaceru między domkami, naszym oczom ukazała się pięknie ozdobiona furtka za którą rozpościera się las. Droga na plażę to jakby wędrówka raczej górska. Dwa wyższe wzniesienia, około 800 metrów pieszo i naszym oczom ukazuje się zejście na plażę oznaczone numerem trzy.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Furtka do lasu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wyjście z lasu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Prawa strona

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Lewa strona

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście w Piaskach

W prawo i lewo rozciąga się uwielbiany przeze mnie widok naszego wspaniałego Morza Bałtyckiego i lekko opustoszałej plaży. Zza chmur zaczęło wychodzić słońce, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
Fale były bardzo wysokie, więc wlewały się co i rusz zalewając całą powierzchnię dosyć szerokiej plaży, tak więc chwilę się szło, a chwilę stało, bo woda po kolana pędziła z powrotem do morza. Mogę maszerować tak godzinami, tu jednak było by już ciężko, bo z nami, dwóch młodych Panów, nie do końca chcących całe dnie spacerować.
Idąc z dziećmi, pstrykając zdjęcia i rozkoszując się okolicą, szliśmy do granicy około godziny, a jej białą tablicę ostrzegawczą widać już z bardzo daleka.
Miało być pusto, z dreszczykiem grozy, a tu przed nami tłumy ludzi chcących przełożyć rękę przez siatkę, kiedy akurat Putin nie patrzy. Na całe szczęście, połowa wykruszyła się po jakimś kilometrze, więc kiedy dochodziliśmy już na miejsce, wszyscy zainteresowani wracali w drugą stronę.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Spacerowicz starszy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Spacerowicz młodszy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście w pół drogi

Tablica ta mówi, że znajdujemy się właśnie na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską, a kara za jej nielegalne w tym miejscu przekroczenie to grzywna, lub trzy lata odsiadki. Szczerze, nie wiem na co liczyliśmy. Faktycznie, po wydmach na naszej stronie krążył jakiś człowiek w sweterku i zganiał ludzi, co by nie próbowali przez nie przechodzić. Bacznie obserwował też tych, pstrykających wspomnienia przy siatce. Na tym się emocje i dreszczyk skończyły..

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Granica, stop i tablica

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Granica gdzieś tam dalej w morzu

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ptaki po rosyjskiej stronie

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście przy granicy

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Kwiatki

Zwykle wraca się szybciej, tym razem nie, nie wracało się. Tym bardziej krótszym nóżkom, które dały radę wrócić tylko dlatego, że był „training”, pióra, które służyły za skrzydła, oraz znaki, które robił Pan młodszy, aby można było odnaleźć drogę powrotną, gdybyśmy się zgubili. 😛
Tak więc na widok samochodu wszyscy byli szczęśliwi. Cała trasa to jakieś sześć, może siedem kilometrów w obie strony. Kiedy podeszliśmy już do auta, w uszy wpadło nam chrumkanie, a oczom ukazała się Pani Dzik, a raczej jej, powiedzmy lekko plecy. Tablice więc nie kłamią. W Krynicy naprawdę dziki panoszą się niesamowicie, jak u siebie w mieście. Tydzień po naszym wyjeździe, grasowały już w donicach pod domami w samym centrum. Ktoś musiał chyba nakłaść do nich orzeszków czy czegoś co dziki lubią i wyczują. Niestety, chrumkająca świnka leśna, zawołana chyba przez swojego leśnego męża szybko prysła w krzaki i dosłownie tyle ją widzieliśmy co na zdjęciu.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Niedziki Dzik

Wielbiciele łódek mogą popstrykać je choćby w Piaskach wracając. P.S. Zasłyszałem, że podobno Akord stoi tam od zawsze! 😛

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Akord

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Piaski port

Kolejnego dnia, niestety już wiatrem przesiąkniętego, ruszyliśmy także w stronę Piasków, ale po to, aby znaleźć kawałek spokojniejszej plaży, miejsce na ryby lub po prostu popatrzeć na okolicę. Oczywiście, nie mogliśmy nie iść na wielbłądzi garb, który to miał być wspaniałym punktem widokowym na morze i zalew po drugiej stronie. I faktycznie, idzie się i idzie pod górkę dosyć długo. Droga jest bardzo ciekawa i fajna, nie twierdzę jednak, że dla wszystkich równo łatwa. Tak więc, kiedy znaleźliśmy się już na tarasie.. Okazało się, że widok jest, jednak trochę przesłonięty koronami drzew. Jeśli chodzi o punkt, możliwe, że jest tam najwyższy, ale dla widoku wchodzić się po prostu nie opłaca. Podjechaliśmy tam samochodem, ale gdybym miał zobaczyć na tarasie widokowym to, co ujrzałem, a iść z Krynicy na pieszo, zapewne byłbym nieco bardziej poirytowany „widokiem”. Z drugiej strony jak myślę, że mogliśmy stać w tej wielkiej kolejce pod latarnią i zamarznąć na sopel na samej górze.. Wybieram garb!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wejście na wielbłądzi garb i „taras widokowy”

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zalew Wiślany

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Bałtyk

I tyle się naoglądali..

Kolejnym przystankiem były parkingi leśne, które przy takiej pogodzie były puste. Normalnie pobierana jest tam opłata w wysokości 10,00 zł za zaparkowanie auta, po czym można iść na spokojny kawałek plaży. Spokojny, bo pokusiliśmy się dnia następnego na wyjście numer 24 w Krynicy, a tam… Ludziów po horyzont, Janusz na Januszu, torby z biedronki przesłaniają skarpety w sandałach itd..
Tak więc, będąc w Krynicy i chcąc się porelaksować na plaży, w słońcu i względnym spokoju, konieczne jest się przemieścić w odleglejsze miejsce, do którego nie każdy dotrze. Z leśnych parkingów plażowaliśmy na „dużym”, ale największą uwagę przyciągnął ten ze zdjęcia poniżej.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Go-Lasek 🙂

Po drugiej stronie parkingu, gdzieś w połowie 75 kilometra zjechaliśmy w prawo, aby zejść nad zalew. W lesie było grząsko, więc auto zostało i poszliśmy na pieszo. Wiatr wiał z każdą chwilą coraz mocniej, ale spragnieni znalezienia dobrego miejsca do połowienia ryb szliśmy przed siebie. Miejsce niby się znalazło, tylko kiedy pomyślałem, że trzeba będzie nieść taki kawał sprzęt i wszystkie graty, krzesła, stoliki, które przywieźliśmy, odechciało mi się. Sprawa druga, że na spławik, który by dzieci najbardziej ucieszył nie wyglądało perfekcyjnie. Poprzestaliśmy więc na rybowych planach.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zalew

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Chyba widać, że wiatr daje

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Sieci? Ja się nie znam..

Po wyjściu na skarpę, oczom ukazały się uwaga, tamdaradam: powykręcane drzewa, prawie jak w krzywym lesie nieopodal Gryfina. Może nie jest tak spektakularny, no na pewno nie jest, to jednak dzieci miały wspaniały ubaw pokładając się na nich. Przy dobrej pogodzie zdecydowanie polecam spacer w tamte rejony. Idąc dalej, w stronę Piasków, przy brzegu zrobione są solidne umocnienia zalewu z kamieni i drewnianych bali. Nie mam niestety ani jednego zdjęcia, a fajnie tam się chodzi i ciekawe to miejsce do zarzucenia gruntówki, czy spinningowania.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tree

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Włochaty Pan spod kory

Wreszcie, po pierwszym, upalnym i wspaniałym dniu plażowania, kiedy przed oczyma miałem pomysły i możliwości większe niż dnia poprzedniego, nadszedł dzień sądu. Nie mogło być zbyt dobrze, bo czemu tylko my mamy się kąpać w ciepłej wodzie, prażyć na słońcu i skakać w fale.
Woda została po prostu naszpikowana meduzami. Dnia poprzedniego, kiedy chłopcy znaleźli raptem cztery, a starszy z siatką nie chciał wyjść z wody (jakby był na rybach), nawet się cieszyłem. Tymczasem, w takiej sytuacji, byłem wręcz obrzydzony i przerażony na zmianę. Niby nic się nie dzieje, niby galaretka, ale to żyje i mi się obślizguje. Nie wiem czy ja temu zrobię krzywdę, czy to się na mnie rzuci, oczywiście zamartwiam się o dzieci. Z tymi jednak problemu nie było. Wszystkie dzieci na plaży biegały za meduzami, rzucały do wody, aby zaraz znieść je z powrotem na brzeg itp. Skończyło się po prostu szybciej niż przewidywaliśmy i zabraliśmy się na ryby!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Państwo stonki

Na piaszczystym piasku leżała sobie stonka. W garści taka jakaś niemrawa i niechętna do ruchu. Wystarczyła jednak druga, leżąca półtora metra dalej, żeby zaczęła się prokreacja. Bez gry wstępnej, bez jak widać nawet otrzepania się z piachu, Pan stonek wyciągnął zza pancerza swoją szpilę i starał się ukłuć Panią jak szybko się tylko da!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ptaki

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Meduza

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Chyba się nie wygrzewają

Aby na ryby iść jak najbardziej legalnie i bez żadnej wtopy, postanowiliśmy zadzwonić do bosmanatu aby dopytać się na jakich warunkach można łowić w morzu i zalewie wiślanym, który mamy po drugiej stronie mierzei. Gdyby ktoś był zainteresowany kontaktem, serdecznie polecamy: Bosmanat Portu Krynica Morska, 82-120 Krynica Morska, ul. Górników 2 – tel.: +48 55 247 6076, fax: +48 55 247 6076.
Pan, nie dość, że przemiły, to posiadał także ogromną wiedzę. Tak więc, od ręki zapytał kto będzie łowił i zaproponował abyśmy sprawdzili cenę za tydzień łowienia, bo przewidziane są różne ulgi, a nas mogła by zainteresować opłata za łowienie familijne, czy rodzinne. 😛
Po opłaceniu, w naszym wypadku raptem 30,00 złotych, co było jedną z tańszych atrakcji, wystarczy wybrać się nad wodę. Nie potrzeba karty wędkarskiej, a przy sobie warto mieć potwierdzenie przelewu powyższej kwoty ze swoimi danymi.
Nie szukaliśmy miejsca daleko. Dzień wcześniej z mini mola wypatrzyliśmy miejsce, gdzie może być ciekawie i łowiliśmy przy porcie w niewielkim kanale. Zachodzi się tam od strony wesołego miasteczka, które też gorąco polecam. Może ceny nie są niskie, ale za to w miarę rzetelnie się każdą atrakcją ktoś opiekuje, nie jest to rozkręcane i skręcane co trzy dni, no i przede wszystkim samochody. Niezłe wrażenia jak na elektryki, a i czasowo, po dwóch jazdach wszyscy się wybawiliśmy.
Wracając jednak do łowienia. 😛 Miejsce bardzo fajne, ale max do godziny 19:00, kiedy to budzą się komary w ilościach nieprawdopodobnych. To samo miejsce, oczywiście po tym jak już zdecydowaliśmy, że tam idziemy, podpowiedział nam nasz gospodarz, co tylko utwierdziło wybór.
Połowiliśmy raptem kilka godzin w ciągu dwóch dni. Wynik, to ze 25 babek, które jadły kukurydzę i wszystko inne, a także rzucały się na robaki numer 5, które zakupiliśmy w pobliskim sklepie. Dziwne, bo robak był ich wielkości, a to rybka raczej niewielka. Starszy Pan raz złapał coś ciekawszego, a mianowicie chyba największą w swojej karierze i chyba płotkę, a radości nie było końca. Liczyliśmy, że wreszcie skończyły się te żarłoczne babki.. Niestety, tylko przypadkiem złapało coś innego. Udało się nam za to posprzątać śmieci porozrzucane na miejscówce, żeby nie było, jak „prawie” zawsze!
Łowiliśmy tylko na spławik, a na haczyku było robactwo i kukurydza. Tylko na spławik.. Bo podczas montowania wędki w pokoju, szczytówka cyknęła o sufit i kicha, po wędce spinningowej.
W międzyczasie, Pan młodszy starał się uwiecznić wszystko na video, niestety kamera w tablecie została zakryta palcem, więc z materiału nici.

Wszystko fajnie, szkoda tylko, że tak krótko!!!

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

To tak aby się na stonce nie kończyło. 😛

Zaspany

Wiedz, że..

Pamiętam

Szeptał do Ciebie
Bez

Pachniały
Myśli namiętne

Głos z Twych strun
Dla uszu śpiew

***

Ty też..

Pamiętasz

Nie obeszło się
Bez łez

Zmoczone ciała
W strugach słów

Przeszywał zimny
Markotny dreszcz

***

Wiesz, że..

Pamiętam

Każdą chwilę
Najmniejszy gest

Zgaszone szukaniem świata
Myśli na torby dnie

Porannym wiatrem ułożone
W oczach gęste pole rzęs

***

We śnie..

Pamiętam

Pożółkniałe z zazdrości niebo
Włosy w kolorze tęcz

We łzach podtopione
Głodnych pełne urojeń

Nie da się zapomnieć
Żądny kolejnych wspomnień..

..Twój Jot eS

 

Gruba ryba

Pan:

Jestem takim panem nikim
Co nie zacznę
Mam wyniki

Co nie ruszę, zaraz wrze
Sapie, dyszy
Topi krę

Sam wokół tu nic nie robię
Siedzę
Gadam

..Ryby łowię

Chłopiec:

Ryby pan, waćpan powiadasz..
Zerknąć daj coś tam nałapał?

Pan:

Ja.. Aaa nic, tak siedzę sobie
Trochę gulnę piwka
Trochę nożyk stroje

Czasem ryba zje robaka
Trzeba nabić go na haka

Grill, kiełbaska, to zwycięstwo
Jako facet lubię mięsko

Chłopiec:

Grill waćpan powiadasz?

Bardzo głodny właśnie jestem
Dobrze się akurat składa

Pan:

Grill, co, aaa był już
Grzał dość mocno
Przedobrzył głuptasek

Patrzaj chłopcze
Popielatą widzisz łatę
Spalił się na biały piasek

Chłopiec:

Co, nie wierze

Pan:

Co, ja kłamię

Chłopiec:

Nie to chciałem

Pan:

Idź szatanie

Zgiń, przepadnij
Wpierw przeprosisz

Takim chłopcze postrzeganiem
Grube ryby
Panu płoszysz

Najdłuższa bajka

Dotykam tę małą rączkę
Oczy szklą się tak boleśnie
Krew szybko płynie w żyłach
Prąd przenika moje mięśnie

Mówię, będzie już dobrze
Zaraz, jutro lub trochę wcześniej
Widzę, wierzyć chcesz bardzo
Ból zniewala wrząc bezkreśnie

Długo nad tym w głowie dumam
Na ciele czuję wciąż dreszcze
Mówię tuląc śpij kochanie
Chociaż kilka godzin jeszcze

dedykacja… żartem

Jest skorpion na niebie, dzięki Avemi! 😉

Kontynentix

DSC_0153

nie nad warszawską Ochotą
lecz nad zatoką wędrował
kłąb chmur co w swej obfitości
kształty różne przyjmował…

oderwał się z całości
niewielki pierzasty ogon
ktoś mówi to koń biegnący
po niebie między krajami

chyba wędruje jakiś…
znajomy „ja skorpion” 🙂

DSC_0154

View original post

Czyn przed słowem

Ukrywam się
W ciemnościach jasności

Sens głaszcze
Weź trochę
Odpowiedzialności

Nabrałem po pachy
Po uszy
Po zęby

Zmrużone oczy
Mocno zaciśnięte pięści

Stłumione głosy
W sercu skamlają

Polska walcząca
Walcz, walcz, walcz
Wspierają

Kto chciałby niepewne
Siebie ofiary

Nikt
Każdy każdego
Wytyka palcami

Każdy każdego
Z szacunkiem całuje po dupie

Każdy, nie Ty
Nie Ja
Lepiej uciec

Zachęcam więc biec
W popłochu ślepo
Spier…

Czerwone światło
Zapalił się w głowie alarm

Niebieskie źródełko
Wyparowało
Wyschło

Plama z osadu
Kreuje szarą rzeczywistość

Brudy zostały
Odcedzone
Przez życie

Odparowane przez naturę
Dusza frunie w zenicie

Tak błądzę wśród odległych
Wspomnień świadomości

Żyję
W teraźniejszości
Broczącej krwią młodości

Miłości, nie dość mi
Nie dość Ci, nie proś dziś

Zanim powiesz wychodzę
Nogi rusz
Po prostu idź