X i Y

jaskorpion.wordpress.com-xyze-blok-wdschod

Wschód słońca odbity na jednym z bloków, po znikomych, pierwszych widocznych opadach śniegu w tym roku.. Pewnie ostatnich..

JA SKORPION

Reklamy

Głuchy telefon

Gniew
Spokój
Pamiętam
Ziew

Dźwięk
Setki dźwięków
Tysiące
Głosów
Lęk

Śpię..

S: Halo.. Haaalo

T: Halo Skarbie

S: Cześć Tato

Co u Ciebie słychać?

T: Cześć Kochanie

Nowego nic
Wyjątkowego nic

Bez Was
Bez głucha
Przyziemna
Cisza

Górnolotnymi
Myślami wypełniona

W ziemi dole
Zasypana
Zapłakana
Gdzieś
Znika

Bez Was
Sen
Mnie nie oczyszcza

Więc
Próbuję
Nie zasypiać

Leżę i myślę
Myśl śni

Wspomina podwórze
Drzewa pełne wiśni

Spiżarnię
Przepchaną
Po brzegi
Od słoi

Pamięta krótkie chwile
Małe przebłyski

Dziesiątki
W szeregu
Owoce rodzi

Jedna za drugą
Zbratane

Przy drugiej
Pierwsza
Stoi

Młodością
Kiedyś
Po pachy
Przepełniona

Uśmiecha się widząc
Grają razem w piłkę
Odbita
A..

Czasem
Życie trudem
Przystrojone

Czeka i patrzy
Może na chwilę przysnę

Pazernie
W koło
Zamiatając
Swym ogonem

Czeka i marzy
Marzenie w nim stlić

Muszę go zniszczyć
Często sen
Wystarczy przerwać
Porywczy

display: None

Przecież ja nie śpię!

Drwi wciąż
Krzyczy
Szydzi
Zerka
Milczy
We śnie

Mruczy
Pod nosem
Klnie
Sepleni
Drzwiami trzaska
Odwraca nareszcie

Wychodzi..

..Zasypiając
Zliczam

Bez dźwięki
Dźwięków
W głowie
Krzyczą
Ciszą

Zbudź się!!!

Cisza
Oczy otwarte
Uszy przygłuszone
Bezsensem sensu snu zazwyczaj

Oko zerka
Niemrawo

Telefon leży sam
Zbyt
Daleko

Do siebie mówię
Znowu
Zobacz

Śniła mi się
Z Tobą
Synu
Dzisiaj
Rozmowa

Dwie świata strony

Z niemych słów

Z ludzkich odruchów

Myśli szorstkich

Kreśleń nowatorskich

Wydobywam dźwięk

Zawodem zmrożonych

Roztańczonych ust

Piętnem przesyconych

Echem z oczu

W lustrze moich

Odbite uczucia

Subiektywne brzmienie

Bezdźwięcznie w pryzmacie

Rozbite na opak kolory

Saksofony wyśpiewały

Na cztery świata strony

Jęk bólu i zawodu

Przeszywając niczym słońce

Wampira szatę gładząc popielatą

Obejmując ziemię

Spala mnie doszczętnie

Pragnienie

Życia

Z balkonu zachodzące

Niestety przegapiłem chwilę kiedy leciało to duże z dymiącym na czarno silnikiem. Muszę chyba statyw na górę zanieść i wyskakiwać z nim na balkon.

Przeżyć śniąc nieosiągalne

S: Tato

Czemu tak jest
No wiesz
Te kilometry

Kiedyś
Zawsze
Byliśmy razem

Brakuje mi tego
Tęsknię
Niestety

T: Wiem Skarbie

Też bardzo tęsknię i..
Powiem Ci

Taki często bywa świat
Takie czasem życie
Taki człowiek
Taki..
Ja

Wybacz mi
Najdroższy
Synku

S: Co Tato?

Co mam wybaczyć?

Nie widzę tu
Niczyjej winy
Słyszysz?

T: Wiedz

Ty starszy
Wiesz
Może nie pamiętasz

Były krzyki
Zawody też
Były smutki
Były litry łez

Byliśmy razem
Teraz jesteśmy
Nadal też
Jest tak?

S: Jest

Czuję
Wiem
Kocham Cię

T: Też Kocham Ciebie

Tak jak młodszego
Twojego
Braciszka

Skulonego
Na łóżku
Kruszka
Sen dociska
Patrz

Jak słodko śpi
Malec rozanielony

Nie myśli
Nie widzi
Nie wie
O tym

Jest zbyt młody

Nie pamięta
Jak my

Pierwsze
Kruszyliśmy lody

Pierwsze
Łamaliśmy opłatki

Uczyliśmy się siebie

Szacunku
Czułości
Miłości
Pokory

Bycia obok
Życia
Obok
Jedno spojrzenie

Jedno słowo
Jedno tęsknię

Jedno objęcie
Nic więcej nie chcę

Nie wymagam
Nie proszę
O nic więcej

Móc podpowiadać
Bawić z Wami
Gotować
Prać
Śnić

Opowiadać
Słuchać
Patrzeć
Dawać
Uczyć

Ile mogę
Ile chcesz
Ile uniosę
Ile weźmiesz
Ponad
Dam

Z miłości
Moja krew
Moje słabości
Emocji gniew

Mądrości
Daleko jeszcze do niej
Dalej niż do Was
Mimo tego
Nie mam
Was tu
Nie mam jej

Nie dość mi
Idę

Szepce
Za dużo gadam

Wiem

S: Nie

I mi Tato niedosyt
Chcę więcej

Więcej
Wpompowałeś krwi
W moje
Serce

Więcej wiem już dziś
Więcej widzę
Rozumiem więcej
Jak duży Ty

T: I ja Kochanie

Rozumiesz duży..?
Heh z łez
Pytanie

Wybacz
Przepraszam Cię

S: Nie chcę

Nie przepraszaj
Pracuj by być
Mieć siłę czekać
Uczyć jak My
Wierzyć, że

Czas
Noc
Dzień
Płyną
Jak My

Miłość
Bliskość
Obecność
Czujesz
Jak My

Gniew
Smutek
Tęsknotę
Przelewasz
Jak My

T: Staram się

Jestem z Was dumny
Moje Skarby

S: Wiem

Nie bój się

W głowie
W piersi
W sercu
Miej mnie

Ja czekam
Wierzę

Będzie też
Nasz czas
Będzie noc
Będzie dzień
Co więcej nie wiem

Na pewno
Jeszcze przed niebem

Za piekłem
Daleko mniemamy

Za nami rozłąki
Początek końcem
Wspólnym
Bez..

T: Ćććcciiichusio już

Śnijcie słodko
Moi mali

Bez granic

Szczędźcie łez
Przelanych za nic

Kołek

Niekiedy to tylko ból
Niekiedy ostry nerw
Czasem to może złość
Czasem tęsknota gdzieś

Bywa że nie wiesz nic
Bywa że masz to gdzieś
Siadasz zupełnie sam
Sam najlepiej wiesz gdzie

Zbiera się w Tobie moc
Albo przydusza gniew
Zimno idzie od rąk
Lub ciało rozpala krew

Smutnym dłuży się czas
Z wiekiem znika Ci gdzieś
Patrzysz w lustro to Ty
Patrzysz nie poznając się

Młody zaciskasz pięść
Starszy zwalniasz swój bieg
Emocja opada w sen
Koszmar wczoraj budzisz się

Grudniowy

Rozegrałem wiele ról
Palący jęzor diabła
Chorobliwie zżyty
Twórczy Bóg

Na ręku serce
Wokoło przestrzeń
Spojrzenie bezkresne
Spadły z trumny wieńce

Zliczają cyfry
Codzienny sen

Typowane grotem
Bezsenności dźwięk

Na myśl wrą myśli
Zgrzyt kości w szczęce
Po złośliwości słabości
Dam czy nie mam więcej

Notnał

Szum w mojej głowie
Inspirowany ciszą
Łzy z głębokiej toni
Spadające sople krzyczą

Ból spod mych powiek
Oczy go nie widzą
Serce czuje subiektywnie
Bije siebie, wewnątrz żyjąc

Spać znów nie mogę
A snów stada zliczam
Zamykam w sobie głowę
Wkurzony, bo świat milcząc

Postępującym stanem raczony
Muzykę uchwytną słysząc
Mógłbym być wzięty w anioły
Nie mogę, jeszcze nie dzisiaj!

O Skrze cała prawda

Pewna Pani
Subiektywna pewnie

O pewnym stadionie
Pewnego klubu

Z pewnym Panem
Pewnie na przód

Z pewnie otwartymi
Rozlegle pełnymi

Nieba błękitnego
Jeziora szmaragdowego

Zanurzonymi
Oczyma

Polecam: Umierający stadion „SKRA” 🙂

P.S. Szpilki poszły w ruch!

SKRA Warszawa

Nie będę pisał i się rozwodził na temat co i jak oraz skąd, bo nie wiem z 1 ręki i nie zamierzam kopiować tego, co już jest na internetach. Napiszę jak jest i co widzieliśmy na własne patrzałki.

Ka, po obejrzeniu zdjęć pewnego blogera z Łodzi, postanowiła udać się na pobliski stadion Skry, który od lat jest zaniedbany. Przykładem jego chyba poszli Grecy, których budowle po olimpiadzie przedstawiają się w podobny sposób i za pewne podzielą losy stołecznego stadionu.

Wejść można/nie można, jedynie przez siatkę. Z Jednej strony jest firma, która zajmuje się wymianą opon, a z drugiej, po wskoczeniu na metrowy murek mamy siatkę, którą wystarczy odgiąć. Po wejściu, przechwyciłem aparat mojej Pani, a ta oczywiście, „nie potrzebująca pomocy” – ucałowała łukiem brwiowym wystający pręt.. Czapka nie zamortyzowała uderzenia. „Pierwsze koty za płoty”, to dobre określenie w tej chwili. Czapka na jej głowie, to dwoje uszu i słodkie wąsiki! Na szczęście jesteśmy twardzi i się nie zniechęcamy. Ruszyliśmy w obchód. Nałaziłem się jak głupi z góry na dół, oglądając każde wejście. Na jednym zdjęciu jest odgięta blacha w drzwiach, jednak do środka się nie dobraliśmy. Bez latarki – nie polecam. Na kolejnym ze zdjęć, są pomarańczowo-żółte blaszane drzwi, które jak mniemam były otwarte. Wydaje mi się jednak, że z powodu zmian temperatury zacisnęły się tak po prostu. Po chwili szarpania, odpuściłem..

Stadion w totalnej ruinie. Wokoło, od zewnętrznej strony, kilka firm jeszcze wynajmuje pomieszczenia. Aby nie lało im się na głowy przez dziury w dachu, a może aby woda nie stała, porobione zostały prowizoryczne odpływy z rozsypujących się rur.
Dziwi mnie fakt, człowieka mieszkającego nieopodal zakładów Ursus, że tyle metalu leży na wierzchu. W moim Piastowie nie zostało by ani kawałka. Tu widocznie, złomiarzy to nie interesuje. W stolicy są chyba lepsze możliwości zarobkowe. 😛
Ciekawostką może być, że w 5 lub 6 wejściu od lewej strony, tam gdzie wulkanizacja, całość wejścia, aż pod sam sufit wyłożona jest oponami. Trochę to daleko od punktu, gdzie je wymieniają, dlatego mnie to zaskoczyło. Chyba domyślamy się skąd w pobliskich basenach z których mam tylko zdjęcie zjeżdżalni tyle ich? Hmm.. A może po prostu składują je od lat lub nie Niestety na dalsze zwiedzanie okolicy było już za ciemno dla mojego mega-sprzętu… Będziemy wybierali się tam raz jeszcze ponieważ nie wszystko zostało przez nas wyeksplorowane! :)))

Zdjęcia udało mi się chyba umieścić w kolejności w jakiej obeszliśmy stadion.

Polecam spacerek chociażby w tamte strony!

Szeptem

Zakradam się do łóżka
Uszko pieszczę po cichu
Jesteś Tą najważniejszą
Osobą w
moim życiu

Chwytam mocno dłoń Twą
Drugą kładę na poliku
Rozpalonym niczym serce
Endorfin pełne bez liku

Czerwony na nim rumieńce
Uśmiech zrodzony z dotyku
Parują wokół oceany
Skraplają łzy dziś nie w krzyku

Troskliwie tulę w ramionach
Opadają ciśnienia zewnętrzne
Krew w temperaturze wrzenia
Każdy centymetr mówi..

..Weź mnie