Impreza żarłoków

Jestem już za drzwiami wejściowymi w budynku w którym pracuję. Nikogo nie ma na recepcji ale z góry zaczynają dochodzić coraz głośniejsze chichoty dziewcząt. Dosłownie za chwilę, na schodach pojawiają się pierwsze z nich. Wyjątkowo szły chyba wszystkie Panie pokojowe.
Każda z nich niosąc po kilka talerzy, a na nich przedziwnej konsystencji posiłki, jakby paćki z grochu, mięsa mielonego, elementami kukurydzy i fasoli oraz tym podobnych składników w przedziwnych, gęstych sosach. Ich roześmiane usta mówią, że jest jakaś impreza, jednak przenoszą się z pierwszego piętra, do ostatniego pokoju w korytarzu, do szóstki. Każą iść na górę i pomagać, więc nie myśląc ani chwili pokonuję kilkoma susami drewniane schody i już patrzę jak mam kilka talerzy na rękach, niczym Niemka kufli z piwem na Okoberfest. Idę więc korytarzem na pierwszym piętrze, a dochodząc do schodów ręce zaczynają mi się chybotać. Talerze tańczą w moich ramionach, więc przyśpieszam do tempa w którym jeszcze jestem w stanie utrzymać je w miarę równolegle do podłogi. Co za dużo to nie zdrowo mówi przysłowie, zderzające się w mojej głowie teraz z obrazem upadającej brei z talerzy na podłogę, na wysokości pierwszych pokoi już na parterze.
Nigdy tak prędko nie biegłem z taką ilością towaru na rękach. Po spodniach lecą mi te wszystkie maziaje, po kolei upadając również na dywan w zwartym szeregu. Dobiegam do pokoju, drzwi otwarte na oścież, a po prawej i lewej stronie stoją wszystkie dziewczyny wielce roześmiane. Ile stresu, irytacji ze swojej niezdarności, wstydu z bałaganu niewymiernego mnie to kosztowało. Dotarcie tam z resztkami dosłownie na każdym z talerzy. Byłem załamany! Wyrzucam w wielkiej niewiedzy jak pozbyć się tego bałaganu z siebie słowa: „dziewczyny, przepraszam, wszystko mi się wywaliło na korytarzu, wybaczcie”. One nie przestając się śmiać pokazują palcami kopiec ulany na środku pokoju. Talerze, jedzenie, wszystko, ile dały radę unieść.. Wszystko to wygląda przeokropnie, nie wiem co mam myśleć o tej sytuacji, odwracam się, a z pokoju naprzeciwko macha do mnie uśmiechnięty, ubrany na kolorowo DJ… Wake up…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s