Rytm bicia serca

Czuję
Jeszcze bije
Nierówno
Jakby na siłę

Kreska
Kropka
Kreska

Nerwowe
Trzy kreski
W nos
Obłęd cielesny

Kreska
Kropka
Kreska
Kropka

Uleciał obłęd
Przez otwarte
Ce ramiona

Cztery kropki

Kropka
Kreska

Kreska
Kreska

Nie słyszę
Jestem tam i tu
Sam
Nie widzę

Czujesz?

Skrim

Pustą tłoczy
Brak czerwieni
We krwi

Żar
Popiół
Nie tli

Oko się szkli

Serce przerażone
Czeka na swą kolej
W rzeźni

Umysł nie pojmuje
Dusza uleciała
Nieżądna
Zemsty

Ból głęboki
Dół wysoki
Szczyt szeroki
Syf poroni

Śmierć
Przyjdź

Zabije cię
Wyskocz mi
Wystaw się
Teraz
Tu
Dziś

Krzyk

Stan przede mną
Spróbuj się
Ze mną
Teraz
Znów

Mój stan głębiej wnika
Nic nie znaczysz
Boisz się

Śmierć
Jesteś
Nikim

Kostucho
Zajebie cię
Umieraj
Gnij

Zero
Do zera

Plus i minus
Nic

Zgon
Bez śmierci

Żywy trup
Przez życie

Sam
Się sponiewiera

A plam

Na sercu plama
Mocno wstydliwa dość
Ość w gardle
Niewygodna

Poplamiłaś je teraz Ty
Różem włosów muśniętych
W oczach
Zachodu pochodnia

Plamy zwykłem ścierać
Na wczoraj
Najszybciej
Jak tylko mogę

Ciebie proszę mocno
Brudź także me myśli
Spojrzeniem ponętnym
Spod powiek

NO

Czym, że jest nasze życie
Szansą daną nam tylko raz
Teraz i tu, w teraźniejszości

Za sobą pozostawiamy przeszłość
Wyborami kreśloną, a przed nami
Przyszłość, żądna, by zostać wykreowaną

NO, to nasza praca
Miejsce naszych wzniesień i porażek
Ale także, nie raz, nasz drugi dom

To miejsce magiczne, zupełnie inne
Miejsce w którym się realizujemy
A także, które tworzymy co dnia

To zespół, Ci ludzie, którzy służą pomocą
Nie tylko w tych wyzwaniach
Stawianych przed pracownikiem

Ale też, przed matką, przyjacielem
Studentem i obcokrajowcem
Dzieckiem czy zagubionym kurierem

Zawsze gotowi, wspierają się nawzajem
Myślą o sobie i wzajemnych potrzebach
Służą radą, pomocą, polegają na sobie

Rozwiązują trudności i zgrzyty
Starannie wykonując swoje obowiązki
Jak wszyscy starając się pomóc życiu

Aby stawało się coraz lepsze
Tak jak pragniemy, jak marzymy
Jak dobrze chce rodzic dla dziecka

Wkładamy całe nasze serca
Aby nasza praca, ten nasz dom
Był w potrzebie, też Waszym domem

Kiedy jesteście daleko, na wakacjach
W interesach, na szkoleniu, koncercie lub
Przypadkiem zepsuł
się samochód, zabłądziliście

Wierzymy, że z odrobiną chęci i otwartości
Każdy z Was, kto na swojej drodze napotka
Miejsce takie jak to, wyjątkowe

Pozwoli się ugościć i sobie pomóc
Weźmie od nas kawałek tego życia, uśmiechu
I będzie nas ciepło wspominał

Zapraszamy serdecznie w nasze progi
Konkretnie i profesjonalnie, z nutą luzu
To właśnie nasze i Wasze NO

Na 09.09 – Moc liter wypitych

Wszystkiego miej po trochu
Co przez tyle nocy kolejno
We śnie wyśniłaś dla siebie
Tak nadzwyczaj przyjemnego

Wszystkich co do dna upijaj
Co dnia bierz ile dajesz nałogowo
Marzenia mnóż, a nie rezygnuj
One są w Tobie, bo jesteś sobą

Za każde kieliszek przechylę
Za spełnienie dla Ciebie wygodne
Na każde pieczęć przybiję
Na ślepo, gdyż anielskości głodne

Twarzy wciąż młodej, radosnej
Myśli mądrej, tej beztroskiej
Konsekwentnie w przód płynąc
Swego celu wierzę, że dopniesz

W duszy, deszczu jesiennego
Brzmienia miej chociaż trochę
W pewności spokój, w nim siła
Daj znać, a pomoc przyniosę

Bądź taka jaką chcesz, jaką znam
Wyczułem duże pokłady troski
Mało ludzi takich blisko mam
Przyjaciół niosących worek miłości

Wszystkiego dobrego Kasiula eS!

Myślą pędzę do domu.. do Ciebie

Nad blokami
Pod obłokami
Jesienią niesieni
Z gwiazd spadamy

Dni błędne mijają
Godzin spojrzenia srogie
Harmonijnych ilości dodanych
Dwa tuziny w dobie

Dwa serducha
Żar spod tłoków
W utęsknieniu
  Odbicia brak w oku

Dwa spojrzenia
W zawieszeniu
Tlenu pragnienie płomienia
Widzę Ciebie, mnie Ty

W oddali jesteś
W pracy więdnę
W myśli tęsknię

Kocham

W wierszu
W duszy
W sercu

Śnij Koteczku

Wieczór Panieński – Alfons Ekshibicjonista

Mhmm.. Prezent na wieczór panieński wyszedł całkiem, całkiem. Rumiane buzie dziewcząt, uśmiechy, aż po same pachy. Wzrost – około 26 cm, waga – 1,8 kg. Forma gipsowa, kilka gadżetów z piwnicy, a kilka ze strychu, do tego świecznik z Ikei robiący za podstawkę.

Wymyśliliśmy z Panną Ka, że postawiony w sypialni będzie dawał odpowiednie do nastroju znaki. I tak, kiedy przyszła żona rozchyli płaszczyk, mąż wiedzieć będzie, że może na coś liczyć. Płaszczyk zakryty oznacza zaś, że może wpaść do niej pomasować stopy i zrobić kochanej małżonce gorącą herbatkę!!!

Pomiędzy budzikami

Słońce co rano wstaje
Po schodach idzie do góry
Osiąga szczyt w swym zenicie
By w spokoju ułożyć sen.. który
Rozjaśnia człowiekowi dzień

Promienieje idąc wśród chmur
Marzeń dziesiątki lecz.. sen
Kończy się, on zły dzwoni znów
Z burzliwych spadam chmur
Na ziemię w dół, budzę się

Zaspałem znów

Pan emocja

Radość
Goool na
Stadionie Legii

Duma
Hymn na Narodowym
Niepodległej

Strach
Epidemia świat
Ogarnia

Złość
Gryzie w okół
Zęby wilkołaka

Troska
Więcej powie o tym
Panna wyjątkowa

Miłość
Wszystko to znosi Ka
Moja połowa

Przyszłość to teraźniejszość

Za mało poświęcenia
Za dużo chaosu
Zbyt wiele ciśnień
Krąży wewnątrz mnie

Pękają zawory słów
Wylewają zawory oczu
Jeszcze bije serce
Do następnego razu

Skarby moje
Kochane
Oddaję
Wam
Je

JA SKORPION

Do dwójki choćby dobił

Dzielę serce
Na kawałki
Weźcie proszę
Jak najwiecej

Dzielę godziny
Na rowne miarki
Nie każdy
Tyle samo wyniesie

Brak opcji już
Chcę więcej, koniec
Trzydziesty pierwszy
Za minut pięć

Bezsen
We łbie tli się
Aż do żołądka
Skierniewicki wrzesień

JA SKORPION

Słodko gorzki nr 30

Jutro
W piersi dla mnie
Skończyło się dziś

Ostatnim
Silnika krzyk
Ostatnim ja, mali Wy

Pracować zostało
Dni po dniach
Z sercem

Na jedną chwilę
Ulotniałą
Ot tak

Kilka lat
To o wiele za mało
By móc docenić

Słodko gorzki
Rodzicielstwa
Smak

W sercu
Szczęście waleczne
Plątane przez żal

Skierniewicki wrzesień – 30.08.2015

Powtórka z wydarzeń w parze
Bolesnej wspomnienie historii
Ułamek odwagi oraz rezygnacji
Na rynku oka, ucho słucha teorii

Rezygnacji z siebie dla siebie
Dla nas, was, dla ojczyzny, z marzeń
Łapmy za broń, słychać strzały
Idą bezwzględni faszyści, proszę, dajmy radę!

Najbliższy sąsiad zawistny
Zadeptać nam plony głodny
Zagarnąć cząstkę naszej spuścizny
Orła Białego Polskę chcąc podbić

W żarze z nieba płynącym
W bomb chmurach gorących
Poczuj piekła tego mały rąbek
W naszych od łez oknach mokrych

Na betonie zmuszony klękam
Myśli modląc za Polskę
Składając dłonie ku niebu
Skierniewicki wrzesień przypomnę

W głowie wciąż tkwi nadzieja
By czyn nie poszedł na marne
Lufa krzyczy oziębła do skroni
Różne powody nimi kierowały

Wszystkim na koniec będzie dane
Pamiętamy i wy pamiętajcie
Zapewniam, na swoje każdy zasłużył
Nie będzie wam to zapomniane

W jednej chwili burza w piorunach
Samolotów szus nad głową
Zmieniają miasto, ojczyznę naszą
Lecące szeregiem, kolejna bomba za bombą

Jedna chwila trwogi w niemocy
Sekunda smutku oraz zmartwienia
Przeleciała w głowie biało czerwona iskra
Dopóki żyjemy, jest w nas nadzieja!

Chwała ojcom, dziadkom, bohaterom
Chwała ich walczącym dzieciom
Chwalącym chwilę ich poświęceń
Cierpiącym duszom, na pamięć wieczną

Odgrywając odwagę, męstwo i poświęcenie
Czując lufę, ugiętą pod ciętą Orła blizną
Co od głów, w skroń mierząc, bezwzględnie wymagała
Spod nóg bohaterów dziś, wstydliwe się wywija

30 sierpnia 2015 roku, odbyła się już po raz drugi, rekonstrukcja obrony Skierniewic przed niemieckim okupantem. Miałem przyjemność uczestniczyć w tym widowisku jako widz, które od podstaw tworzą moi bracia, siostry, wujkowie, ciocie oraz znajomi i ich znajomi. Wielkie gratulacje dla wszystkich!!! Wierzę, że nie było łatwo, ale wyszło świetnie!!! Duża dawka historii i teatru, zwieńczona pyszną, żołnierską zupą z kiełbasą!!!

W hołdzie wszystkim uczestniczącym w wydarzeniu oraz przede wszystkim tym walczącym, taki skromny wiersz wyszedł..

Zdjęcia niestety słabe, robione z daleka.. Dwie pociechy Kochane zapewniły mi zajęcie, gdyby spektakl mnie nudził.

Pozdrawiam JS