Wedlowska czekolada

Kilka dni temu, jak za dawnych czasów, jeździłem z przyjacielem wożąc artykuły biurowe do firm. Akurat zamówienie złożył klient z Konstancina, okolic uzdrowiska, mający siedzibę w bardzo ciekawym i historię noszącym miejscu.
On poszedł z towarem, ja zostałem… Z telefonem.

Po powrocie podeszliśmy jeszcze razem do furtki. Mariusz, znany jest mi z opowiadania wielu ciekawych historii, sam się interesuje oraz uważnie słucha. Tak więc napomniał, że kiedyś odwiedzając to miejsce, zasłyszał pewną ciekawostkę…
Podobno jakiś czas temu, znany z czekoladowej pokusy niejaki Pan Wedel, kupił Villę w Konstancinie pod Warszawą, dla swojej kochanki. Ową willę widać nieco… Gdzieś tam za drzewami, na trzecim zdjęciu.

Pozdrawiam Mariusz! 😉

Reklamy

8 uwag do wpisu “Wedlowska czekolada

  1. Ładnie się tak nabijać ze staruszka? Zwabiony tytułem przylazłem, żeby coś podeżreć, a tu… ZONK! Na szczęście wyniosłem stąd miłe wrażenie, że jeszcze w Polsce sztuka spoglądania obiektywem w rzeczywistość – nie zanikła.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s