„Lekarza”

Grzegorz imię zabłysło drugie
Wewnątrz głowy bóle nosząc
Przez wieś dumnie klątwą owianą
Za dymnej szyby przeszłością

Angielskim słońcem raczone
Z rzadka palące zza szkła ognie
Szybę teraźniejszości zadymiły
Promienie Bernarda oślepiające

Żali bezsłonecznych nierobów
Worek bez dna tachany dziurawy
Śrubami i gwoźdźmi rudymi nabity
 Wstecz woń żywicy z sosny sadzi

Zrozumienia nadaremnie szuka
Popieprzona przestrzeń nieważka
Pewnie podąża za ziaren śladem
Worek wykrwawia krzycząc: „Lekarza”

Choroba przewlekła

Reklamy

8 uwag do wpisu “„Lekarza”

  1. „anielskim słońcem raczone” niech będzie każde południe… Grzegorzu – czy pierwsze imię to czy drugie zasługuje na szacunek… nie nawołuj o ratunek, bo echo krzyczy „lekarzu ulecz się sam”. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. słowa są zawsze dwuznaczne, nie dziwne, że już w starożytności żądali podpisu pod własną wypowiedzią…, a człowiek i tak myśli i interpretuje po swojemu.
    Skąd ja to znam – życzę anielskiego słońca, co ogrzeje, rozweseli da energię tę pozytywną… miłego dnia!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s