Zasadą płodzony uwiąd

Matula niewiedza
Porodziła (po) błogosławiona
Wyprute flaki wątpliwości

Dylemat
Miedzy
Za kryzę rozsiewa
Wyrok żywi pozytywny
Powicie świadomością zasikać

Szloch pogardził łez miernych
Szóstki dwie wspak
Miriady niecałkowite kuszą umarłych

Żyw żądny żre
Łupieżca pusty
Łapczywie
Kanibalistyczny trupożerca

Ślepo zawłaszcza głucha paszcza
Coś w nic ustrojone
Nic ułudną pułapką
Jałowa prywata

Jeden pożałował szacunku
Pasywów nasiąkających ignorant
Alergik majątków

Dłoń grabi kleisty język
Napchane brzegi nory lisiej

W nosie muchy zrzędliwie
Bzyczą pieniądzu
Szydząc wyciupciany autorytet
Aktywów agonia
Aprobatywnie

Poczciwość zbrodni
Półprzewodnikiem
Skurwiel

Trójnogie zasiada krzesło
Napycha czwórkę elektryczny strumień
Wstręt atopowy

Wytknięty zdrowy wariat
Tlen haustami połyka
W piachu skąpana sakwa
Słona woda w oku
Morska oliwka

Ciut wizytę składa niczym
Mus nadpobudliwy
Wygląda bosy żebrak
Kałuża obaw kostek sięga

Wyklute z cierni
Twarzą padło pytanie

Diapazon wiary
Ufności wymiar bezkresny
Odsetek prowizji

Dno łechta najeżona pała
Ździry Safony
Spętane pełzną śladem
Zniewolone

Nagi trójkąt naznaczony
Wartością spójnie
Tylko razem

Fetysz rozpalonych ciał
Uległość umysłu
Możności akinezja
Asekurując rajfura cztery
Impotent atypowy

Reklamy

28 uwag do wpisu “Zasadą płodzony uwiąd

      • oj to dobrze, że nie musi…
        rzeźba mi się podoba. nie każdy skorpionie
        musi być Witkacym. wiem, że rozumiesz
        co chcę przez to powiedzieć. 🙂

        Polubienie

      • Może nie do końca rozumiem… Na pewno pisałem dla siebie, potem ukierunkowując ku osobie na której mi zależy, lekceważony… Uczucia wszystkie lubię i leje w papier od lat. Wstydziłem się puścić w świat, komukolwiek pokazać, ale teraz pewność mam, że to mój świat właśnie, a wejdą Ci którzy chcą.
        Pewność z docenienia po latach przez odbiorcę, która to każda literę zrozumieć chciała, próbowała i uwierzyła, moją Ka. Reszta to miłe dodatki.
        Bez niej poduszka do której pisałem wciąż była by tylko wstydliwą i niepewną poduszką. Teraz na pewno chcę, aby rąbek tego świata poczuł ten, kto sobie tego życzy. Nie piszę na siłę o czymś z przymusu. 😉
        Miło, że uczestniczysz! 😉

        Polubienie

      • OK. rozumiem 🙂
        chętnie po-uczestniczę z twoją rzeźbą ponieważ twoja poezja niestety do mnie nie dociera. gdybyś chciał wiedzieć dlaczego, chętnie odpowiem, jeśli nie…zostanie jak na wstępie.
        zdrowiczka!

        Polubione przez 1 osoba

  1. jeśli chodzi o powyższe katharsis, to moja ocena tego
    jest taka: wchodzę do sklepu nie dla idiotów, na dział
    z telewizorami a tam ich ze setka a każdy włączony
    na innym programie. na dzień dobry dostaję różańcem w gębę od trwam,
    tam Fenado zdradza Palome z Mersedes, tu Paskal spalił kartofla, obok zaś
    spity Rammstein w unplugged zaślinił scenę, i pani Jaworowicz ze
    swoim „sumptem” etc etc razy woń potu spod pach
    hulających po przecenach klientów. jak mawia T.Jastrun: w tym wierszu nic
    nie trzyma się kupy ale kupa mocno trzyma się tego wiersza.[ mam nadzieje że twoja klata ma się dobrze] 🙂
    jeśli cię interesuje moja rada to jest taka, żebyś obierał jedną góra trzy myśli
    przewodnie i wokół nich coś dłubał. nie za długo. bo co za dużo to niestrawnie.
    wbrew pozorom, chcemy mieć czytelników i chcemy żeby rozumieli
    naszą poezję a nie udawali że rozumieją. prawda?
    owszem, można pisać surrealistycznie ale też należy trzymać jakiś
    choćby minimalny rdzeń sensu.

    ale rzeźba pupiatego pana mi się podobają 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s