„M2 Nieobiektywnie” – czyli Nasz pierwszy raz z Ka!

Zapowiadam, publikuję bo nie mam siły, a już dosyć się nabazgrałem. Cudnie widać całe Skorpion’a pisane wywody, H2O płynie, ja razem z nią. Muszę się nauczyć, na temat, na temat, trzymaj się tematu, wróć do tematu, to nie temat, to nie związane z tematem, tu nie ma nawet litery z tematu, wróć i wnioski wyciągnij. Metro… miłego!

Serce się cieszy, że przyzwoliła opublikować swoje myśli moja Kochana.. Kawałek, rąbek, ułamek wyrwany, jest dla mnie pożywką. Więc smaki spijam…
Tekst poniżej, to osobista recenzja Szanownej Panny, jak można się domyśleć czytając oczywiście… Ech, to właśnie zlewane wodą, moje opisy!
(Mój tekst o metrze jedzie jak ono, po nitce szybko i krótko, a się potłumaczę, taka trasa. Reszta zlana woda, o wszystkim i o niczym, bóle, jęki, żale).

Dziewczyna, Kobieta, pewna siebie, wspaniała i wyjątkowa, która to sobie tylko do poduchy klei słowa…
Panna K E.T, niejednokrotnie wspominana na skorpiona blogu w minimum, co drugim wierszu, czyli Panna „KA”, moja Wspaniała! Wróżka, która nie wierzy, że one istnieją, moja Ukochana, której zawdzięczam chociażby tego bloga, większą pewność siebie, której brakowało ostatnimi czasy, dumę z tego, kim jestem i co robię… Przede wszystkim dała zaufanie, które ważne jest w życiu wyjątkowo. Dobrze wiedzą to Ci, którzy dobro wewnątrz noszą i nim się kierują, na co dzień lub chociaż by chcieli i po malutku próbują, a to nie łatwe. „Szczerość przy nadziei obradza” tak powiem ładnie, licząc, że nikt tego nie wymyślił i będzie to cytat autorski Pana Skorpiona :P! Rozwikłać potrafi niejeden problem, musi tylko być przede wszystkim!
Miało być o Warszawskim metrze, tymczasem jadowity już się rozwodzi*.

(1) – M2 Nieobiektywnie by K.E.T.

„Dziś, pomijając oczywiste radości wynikające z celebracji Dnia Kobiet, miasto uraczyło mnie darmową przejażdżką właśnie otwartą, drugą, linią metra – M2!
Ci, co mnie znają doskonale wiedzą, że forma rekreacji sprowadzająca się do wszelakich podróży komunikacją miejską jest dla mnie nie lada wyzwaniem. I mowa tu nie tyle o wyzwaniu dla ciała, co dla ducha.
Jak rasowego obywatela naszego pięknego kraju, jak coś jest za darmo, i nie jest to dostanie w pysk, to się bierze. Więc i ja poszłam tym tropem…
Historycznie rzecz ujmując budowa drugiej linii metra ruszyła gdzieś w połowie 2010 roku. Co oznacza, że po dodaniu prac przygotowawczych przed startem samej budowy – druga linia powstawała ok 6 lat. Niezbyt biegły w rachunkach umysł szybko wyliczy, że to wychodzi prawie rok na jedną stację. Niezłe tempo.
Przy okazji, absolutnie nie chcąc być złośliwą, dodam, że londyńskie metro w XIX w. Wyglądało bardziej imponująco niż nasze teraz. I nie mam tu na myśli wyglądu w sensie odczuć wizualnych a takich czysto „objętościowych”. A skoro już o wizji mowa to specjalnie też nie porywa. Choć widać tu oczywistą spójność. Literki na każdej ze stacji zaprojektował leciwy już mistrz Wojciech Fangor. I może właśnie dzięki niemu nie mamy znów stacji w historycznym stylu „od Sasa do Lasa”.
Szkoda tylko, że na każdej stacji na bocznych ścianach schodów ktoś bezmyślnie ulokował płyty przypominające kolorem ślady po spływającej rudo-rdzawej wodzie. O ile z przyczyn oczywistych sprawdzi się to idealnie na stacjach w okolicy Wisły – to na pozostałych już nie widzę równie sensownego wytłumaczenia. A skoro już o schodach mowa – to nie obeszło się bez awarii – i to aż na trzech stacjach drugiej linii. Niezły wynik jak na siedem stacji pierwszego dnia…
Wrażenie robi stacja Stadion Narodowy, będąca największą stacją warszawskiego metra. Warto tu dodać, że kosztowała tyle, co lotnisko w Modlinie. I to nie jedyna zbieżność tych dwóch miejsc. Imponująca stacja w środku niczego – aktualnie straszy pustkami. Co może się zmienić?
Wrażenia wizualne wzmogły urokliwe obicia siedzeń w wagonach. Wiem, wiem, dla niektórych to żadna nowość, ale dla kogoś takiego jak ja; korzystającego z komunikacji miejskiej od święta do święta – to coś nowego. Miałam okazję usiąść na latającej Nike i wymachującej na barbakan szabelką Warszawskiej Syrence. Ładnie.
Odbiór stacji urozmaica znany głos Macieja Gudowskiego. Najbardziej podobało mi się radosne „Stacja Nowy Świat”. I nie żebym miała coś przeciwko; w końcu głos wybrany przez warszawiaków – niewątpliwie najlepszy z proponowanych przez miasto.
Długo jeszcze bym się mogła rozwodzić o swoich odczuciach z podróży, ale darowanemu koniowi itd. A ponieważ było za darmo to zostawię swoje wywody dla siebie. Niemniej jednak „wycieczkę” polecam chociażby w celu wyrobienia sobie własnego zdania na powyższe. Niestety wycieczka nie będzie już ani darmowa (od poniedziałku płacimy normalnie) ani tak kameralna (słoiczki wrócą do stolicy, więc przewiduje się szturm na M2).
Bez odbioru.”

Powyższy tekst – Autorstwa K.E.T. 
Ta również została skażona majestatycznym znakiem Jej Królewskiej Skorpion’owatości. Wszystkie cechy rasowego skorpiona w czystej formie! Uwieeelbiam! Poniżej moje słowa, przemyślenia – Ja Skorpion’a!
Tak mnie ukochana pobudziła, jak to potrafi tylko Ona, w środku nocy…
Głuchej i cichej…
 
Ciekawie opisane! Osobiście, (wyłącznie) w celu wyrobienia własnego zdania, na pewno się nie wybiorę. Byłem na otwarciu pierwszej linii metra M1, niestety po otwarciu. Jak to przeciętny obywatel, niepodróżujący zwykle w czasie świąt, czy to podczas uroczystości otwarcia, (co bym mógł zaoszczędzić, poczuć, że z przywilejów korzystam) niestety sam musiałem zapłacić. Jak to Polak, taki zwykły, szary, dobry człowiek, co po tyłku dostanie albo nie dopcha się do koryta (tu korytem oznaczyłem możliwość darmowej przejażdżki, jednak temat znacznie głębszy). Ale nie dla mnie.
   
Moim skromnym zdaniem – Jako tester’Ka, sprawdzacz’Ka, opinię niosąc swemu rodowitemu miastu, a wspólnej stolicy dajesz radę. Powinna wizyta ta, starczyć za odwiedziny połowy Warszawy, co najmniej! Mnie to wystarcza, dumna, aczkolwiek nieco smutna Warszawianko. Współczuję, rozumiem, częściowo popieram, nie jesteś sama, pamiętaj! Powodów znajdziemy dziesiątki, jednak jest jeden wyjątkowo ważny dla urodzonych i zamieszkałych w konkretnym miejscu, tych właśnie miejscowych, zasiedzianych od czasów dziada pradziada, kto zgadnie?
Wiele miast większych tarmosi ten sam problem. Tyczy się to też małych, na przykład mój mały Piastów! Stał się w lat kilka sypialnią stolicy, bez miejsca na wypoczynek, oddech, rekreację czy choćby możliwości posiłku na mieście.
Słoiki, słoiczęta, weki, stare słoje, po których wiek poznać można oraz twisty!
Dla was też jest metro, Hurra! W Warszawie, więc zapraszamy. Cieszmy się wszyscy, ponieważ w reszcie mamy! Nić, nitkę, krzyżyk z dwóch nitek, dwóch eMek. Małą, bo małą, ale co z tego, skoro do celu niczym Tezeusza poprowadzi, nawet więcej zawiezie, a nie zmęczy drogą niczym prowadzonego po sznurku biedaka. Zwijać nic nie musimy, plątać, chociaż zwijać można. Jak najprędzej radzę, biegiem ze stacji, jeśli nie mamy tekturki czy karty ZTM city-traveller umożliwiającej bezproblemowe przebywanie na terenie obiektu i podróż komunikacją, uprzednio uszczuplając portfele. „Pracuj by podróżować, podróżuj jednak nie za daleko od pracy, bo nie będzie, za co” takim faktem koło nam się zamyka!
    
Pojadę na próbę, a co jednak tylko pod pewnym warunkiem moja Droga.
Zgodzić się musisz i chętnie z promiennym uśmiechem oprowadzisz obywatela, bratniego Skorpiona, poniekąd, jako bardziej doświadczona podróżniczka (miastowa). Nowa linia metra – krótko M2, czeka na Nas dwoje! Okrzyknę Cię tytułem osobistej Pani przewodnik! Obiecuję trzymać się blisko, bliżej.. baaardzo blisko. Oczywiście za rękę iść oraz nie wychodzić po za wyznaczone linię. Przede wszystkim jednak nadając Ci tytuł zapewniam, że tym razem zrobię to po cichu, po co tłumy gapiów mają się wlepiać i w weekend opowiadać, co to się nie wyprawia w tej Warszawce.
Odwdzięczę się, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zabiorę na ten przykład w kwietniu na rajd taczką do PST! Może się spodobać.. Na pewno, czytaj, trudne zakręty, nietuzinkowa trasa, niebezpieczeństwa na każdym metrze i mimo niewielkiej wydawałoby się szybkości, emocje pewne, większe niekiedy, bo z Kochanymi! Wspomnę, aby wzmocnić i zbudować chęciom podkład, jak wciskając gaz podczas zimy, skręcała Mała, ślisko na drodze.. Antoś na krosie poleciał bokiem, mimo, że niby jak kot na cztery nogi.
Delikatnie pokażę wodolejstwo, nie usunę wszystkiego niezwiązanego z tematem przewodnim – już wracam! Do pisania o metrze oczywiście…

Jak już zauważyłaś, szału nie ma, miejscami zupełnie bez pomyślenia, jak i pierwsza linia, a przecież świat Przykładem świeci, podsuwa, błaga, aż się prosi, żeby coś porównać, zapytać, chociaż pojechać, zerknąć, samemu sprawdzić…  Kurde…!
Suma summarum – POMYŚLEĆ, a nie trwonić kasę publiczną. My Polacy jesteśmy przyzwyczajani od lat, więc znamy doskonale te bóle, żyjąc w tak pięknym Kraju, nieprawdaż?
Takie drobne ciekawostki przedstawię zaraz, nie wszystkie ściągnięte, lecz także i własne doświadczenia z metrem związane, a raczej z funduszami nań. Pytania padły rzecz jasna do wszechobecnego wujka G, z którym przyszło mi się w pracy bratać lat trzy już.
Warszawskie metro… Achy i ochy, zachwytów nie ma końca, a fakty takie, że blado, bladziej, z tyłu, pod plecami, szkoda no znowu, zostaje tylko – smutne Polaka eeeech…
Pierwszy transport szynowy jak mówi Wiki, to wyżłobione w drodze „powiedzmy” tory niosące się linią Diolkosa. Szczyt techniki ten o długości około 6 – 8,5 km, działał począwszy od około 600 p.n.e. Dawno, rowy w drodze, a ewolucja nas chyba ominęła po troszku. Jakby zaczęła i od Nas uciekła, przykre. Wojna, zazdrość, teraz za to mentalność rodaków zabija wszystko. Wszystko, co i gdzie się da ginie, co i gdzie można, to się oszuka, okradnie. Panami świata byli byśmy, tylko, po co? Wystarczy życie w pewnym, samowystarczalnym kraju, bycie traktowanym jak członek, brat, siostra czy rodzina, a nie, co się patrzysz chamie, zaje… Ci? To nie pytanie, znamy odpowiedź. Dają – bierz, Biją – spier… Nie, wstań i walcz! Coś mi się wydaje, że nie popuszczę cięgów i temat szybko wróci. Tymczasem ja wracam do eM2a. Tu parząc okiem, jako już przeszło trzydziestolatek, czas mija, człowiek się starzeje, dzieci duże rosną i zaraz się rozpocznie Armagedon psychiczno-umysłowy, a w drogach Polski, co mamy, znów zagadka, No, kto powie? To samo, co Diolkos wymyślił, brawo, gratuluję, tylko, komu. HGW, Bronkowi, Jarkowi czy Smudzie? A może księdzu Rydzykowi? Cholera, kolejny temat rzeka. Rodzice, dziadkowie wierzą nadal chyba tylko dla tego, bo, zostali tak wychowani, niby ja też, jednak postęp, za którym niechętnie podążam, to, co dostrzegają moje oczy krwawą plamą na podłodze parafii. Dziękuję, wiara jest w sercu, a przede wszystkim w siebie, w moją Ukochaną Ka, w Nas, w dzieci nasze, wszystkie. Liczę wciąż, że się zmieni coś. Dajcie mnie do władzy i kierowniczkę, pod której mądrym skrzydłem się rozwijam (powoli, to moje wina), robię wszystko, co mi się ubzdura (pozytywnego dla siebie, firmy i mojego teamu z NO, drużyny wspaniałej)! Jak to Krzyś J. wspomniał po kilku zgłębionych szklankach, w Jej obecności oczywiście: „Mamy tu jak pączki w maśle”! Nie wiem, co łączy pączki i masło, bo ciasto, jeżeli już to margaryną naciśnięte, ale ładnie zakończył współpracę z nami… Będziemy płakać rzewnie! Wracam… Jak to powiadają memy nie raz Hanusię GieWu wspominając „Metho nie kuhsuje a most się jaha” haha. Dalej idąc tropem metra, na przykład w czarnej, zacofanej i dalekiej Afryce, oj słaby przykład akurat szej-kowy, no cóż!
Metro w Kairze ma długość 66,5 km i składa się z 3 linii. Ostatni kawałek powstał dwa lata przed przypieczętowaniem prac nad (jaha), nićmi w Warszawie i został oddany w 1981. (Z Afryki można przykład brać poniekąd), Jeśli chodzi chociażby o tempo Pracy.
Rozumie, szejkyt bejbe, ropa nie dla chłopa i tak dalej. Przecież My Polacy wszystko mamy, a jak nie to ukradniemy! No żartowałem. Nie zmienia to faktów, złość niosących, twarz smutną rysując. To nasze metro w zacnej stolicy Polski o ŁĄCZNEJ długości około 29 km, planowane od 1925 roku, (wojna), więc wyjątkowo będę wyrozumiały. Czemu tak długo to trwało? Od wmurowania kamienia, rozpoczęcia prac mija lat tyle, co mam ja teraz, dziś – 32, niestety ponad. Do wczorajszej chwili, kiedy to oddano drugą linię, a na prawdę zaledwie jej części! nOszzz i jak tu się ma Polak nie denerwować.
Co byśmy zrobili, my, gdyby przez te długie, nie suche wcale lata, każdy pełnoletni i bezrobotny na ten czas mieszkaniec Warszawy i okolic dostał pracę przy budowie, planowaniu itp? Macie pojęcie, może wyolbrzymiam, ale patrzę swoją miarą. Co w krótkim czasie udało się stworzyć, zbudować posiadając wiedzę i umiejętności, którymi nasycił mnie ojciec. Wiadomo, każdy różną wiedzą się szczyci, różne mamy umiejętności! Sprzęt i doświadczenie można ściągnąć, co za kłopot, w Kairze Francuzi chyba budowali, a przecież lepsi są od nas? Wątpię słysząc Gości, którzy odwiedzają mój miły Hotelik i wspominają niedawne prace w zamożnej i nierobotnej Europie.
Mniemam, że minimum trzy razy tyle byśmy zbudowali, pewien jestem, a co, kto mi to odbierze, zaprzeczy! Sam się bujałem trochę po różnych miejscach, tu za dużo robiłem – wywalili, tu za szybko – wywalili, tu, tam, wszędzie… Zawsze coś po za jednym miejscem, w którym jestem teraz. Kto by nie poszedł na Państwowe/miastowe pracować? W tamtych czasach, miód na gołą klatę, marzenie, nawet dziś spokojna starość, w teorii. Najbardziej irytujące jest niestety to, że w Naszym Wspólnym, jakże Pięknym, miodem i mlekiem płynącym kraju (doceniłem dopiero wracając z obczyzny), zwanym – „Polska”, koszty, marnotrawienie pieniędzy, chowanie po kieszeniach, wałki, przekręty, oszustwa, ból skręca niesamowicie! Nie, dlatego, że ja nie kradłem, nie kradnę i na pewno nie będę! Właśnie dla tego, że gdyby nie kradli (palcem trudno mi pokazać), skurczy… syny, wstyd, że matki Polski… Mieli byśmy wszyscy więcej. Byli byśmy dumniejsi, weselsi, milsi dla siebie, a tak tylko czekamy, jak przyjadą Dojczlandy czy Angliki z pieniążkami i kosztem kraju, rodaków sobie przyrobimy. Paranoja, jaka jest cena złotego w kantorze na granicy z Niemcami, dobrze, że oni płacą, jednak to wszystko ma znaczenie. Małe elementy tworzą całość. Dać/brać/kraść, aby na JUŻ, na dziś, na teraz, się nachapać, bo dzieci się chce ochronić, zabezpieczyć czy tak…?
Patrzę teraz, mając swoje dwie pociechy. Oczy nie wierzą, jakie wspaniałe życie było kiedyś. Pola wokół domu, cisza, spokój, aut mało, kreatywność się rozwijała, teraz się rozwija.. Wszystko, co z nią niezwiązane, przykro. Życie, coś jest w memach z PRL’u. Coś było wtedy w ludziach innego. Czy ktokolwiek dziś powie, Polska – miodem i mlekiem, rzygająca z bólu, krzycząc. Tak jest, niestety. Cwaniaki w sumie głównie, nawet nie, ludzie bez skrupułów, zwykły i normalny człowiek nie ukradnie, nie będzie myślał, jak, bo przecież, po co, pracuje uczciwie i zarabia swoje pieniądze. Prawo dla sprytnych, chamów, publiczne rozkradane wciąż i jak się śmieją internety wciąż jest, co, albo po prostu topione w układach. Co z układów się pytam, ze swoimi się układać, za nasze, każdy by miał. Tak każdy płaci, najwięcej w sumie przeliczając Ci, którzy najmniej zarabiają i skromnie żyją! No… ech, horrendalne, nawet na nasze, znane od lat, Polskie warunki, uwzględniając tak nagminne już chowanie po kieszeniach, przez każdego, kto może i gdzie się da… (nikogo nie pakuję do jednego worka), wiadomo, o której grupie ludzi mówię. Bez serca, duszy, skur… Orzesz… Kurrr! Można dać zarobić, to nie problem, oklej, ale kręcić, aż tak, że łby czerwone pod ciśnieniem.

I na koniec, mój jedyny, ciekawy splot słów z wydarzeń autentycznych, który warto przeczytać! 😛

Doświadczenie moje z metrem związane: Woziłem zaopatrzenie do firmy, która robiła elektrykę w większej części 1 linii metra. Była to Niemiecka firma oczywiście, siedziba, oddział w Polsce z Polakami na składzie. Nieszczypiąca się z pieniędzmi, niepatrząca na nic, ludzie decydujący nie patrzyli. Cholera, każdy na górze kręcił, aby dać swojemu dostawcy zarobić, a przede wszystkim mieć z tego jak najwięcej dla siebie (do podziału), z towaru, który woziłem, a co dopiero w skali metra i jego kosztów? Zdarzyło się zawieźć 1 karton z pierdołami, wart w sklepie około 500 złotych, tymczasem dokument zwany fakturą opiewał na zacną kwotę około 50,000 zł. Jaha, tylko pośredniczyłem, zawożąc na miejsce artykuły, dostając łaskawy uśmiech i podpis na WZ, tyle! To jest biznes. Tak się kręci i kasę robi. Nie jest mi źle, bo należało się Panu pewnemu, który dobrym człowiekiem i moim przyjacielem jest dotąd, a nie raz bywał za dobry. Z taką propozycją wyszły osoby z firmy, bez większego skrępowania. Największa była złość i zawiść, kiedy się kłócili, od kogo mają kupić i kto zamówić może z nich. Reszta już załatwiona po za firmą, jak podział kasy choćby. OMFG.. To przecież mała pstynka, maleńka kropla w morzu, które sumując się miały wspólnie stworzyć nam metro w Stolicy! Mamy pojęcie, co i jak na prawdę, zapewne nie i nie będziemy mieli. Jedyne, co to trzeba coś robić.. I ja mam takiego kogoś, kto ładnie by porządził, uczciwie, po ludzku. Kiedy już obalę rząd dowiecie się na pewno. Nie mówię o sobie, ja, co najwyżej ręką, nogą, pomysłodawcą chętnie. Najchętniej jednak domek, mazury, pisanie, rodzina… Dziękuję, więcej nie potrzeba!

P.S. Czy się pomylę, jeśli wspomnę, że to Twa pierwsza podróż „Polskim” metrem, Szanowna Panno Warszawianko? 😛

* – Oby jak najszybciej się stało.. Czekam!

 

Reklamy

8 uwag do wpisu “„M2 Nieobiektywnie” – czyli Nasz pierwszy raz z Ka!

  1. brawo 😉 brakuje mi tylko dokumentacji fotograficznej – byłoby ciekawiej.
    Wprawdzie metro warszawskie nie jest tak piękne jak w Kijowie, ale ma większe szanse rozwoju – jeszcze…
    a my w tym metrze możemy tworzyć… 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Skorpion pozdrawia Skorpion(kę). Część mam nadzieją tę ciekawszą zapamiętałaś bo zaraz w koszu wyląduje, zostanie słona woda… Zasolona w… mocno, niespodziewani i nigdy by Skorpion nie uwierzył gdyby nie zobaczył na własne patrzałki… Cóż, roll’n roll’n !!! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s